Język inkluzywny dla mnogości
Morgan (host) (on/jego) | 10.01.2026
„W wydarzeniu brało udział pięćset osób”, „podzielcie się na grupy po cztery osoby”, „mam sto obserwujących”, „pokój dwuosobowy”. Sam się często łapię na myśleniu w ten sposób, ale takie frazy są wykluczające dla osób mnogich. W końcu za jednym ciałem czy kontem w mediach społecznościowych może kryć się tych osób o wiele więcej, niż tylko jedna. Do tego część z nich wyklucza też bliźnięta syjamskie, które będą zajmować tylko jedno dostępne miejsce czy łóżko.
Jak więc mówić, żeby nie wykluczać? W społeczności można spotkać się z zamienianiem „osób” na „ciała” – bo w większości przypadków przecież właśnie to tak naprawdę mamy na myśli. Czyli na przykład: „nasza grupa znajomych liczy sześć ciał”, „miasto zamieszkuje sto tysięcy ciał”. Alternatywnie do tego można by było użyć organizm. Innym rozwiązaniem, które mi przychodzi na myśl, są „głowy”. Jest ono o tyle wygodne, że w języku polskim mamy już funkcjonujące sformułowanie „na głowę”, więc możemy na spokojnie powiedzieć: „to wychodzi pięć złotych na łebka” nawet przy najbardziej nietolerancyjnych osobach, nie obawiając się wyśmiania za używanie „dziwnego” języka. Wydaje mi się też, że w niektórych sytuacjach może być bardziej odpowiednie, jeśli mamy do czynienia z bliźniętami syjamskimi, na przykład: „dobierzcie się w grupy po trzy głowy”. Możemy też szukać kreatywnych zamienników pasujących do konkretnej sytuacji – w cyfrowym kontekście zwykle możemy mówić o kontach: „aktorkę obserwuje milion kont”, „na serwerze jest dwieście kont”, a w przypadku konferencji zamiast o pięciu mówcach możemy powiedzieć: „wypowiadało się pięć znanych głosów”.
Przyznam szczerze, że większość z tych wyrażeń nie za bardzo mi się podoba – brzmią dla mnie trochę dehumanizująco. Ale cóż, niestety żadnej lepszej alternatywy nie ma. A w części przypadków możemy zamiast tego pominąć jakiekolwiek odniesienie do ciała, zostawiając je jedynie w domyśle. Na przykład: „na wycieczkę jest pięćdziesiąt miejsc”, „filmik uzyskał dwieście tysięcy wyświetleń”, „sprzedano pięćset biletów na koncert tego zespołu”, „pokój dwułóżkowy”. W niektórych przypadkach jest to nawet bardziej trafne, niż mówienie o ciałach, bo ktoś mógł oglądać filmik z całą rodziną albo kupić bilet, ale nie przyjść. Czasem można też zrezygnować z podawania konkretnej liczby osób, jeśli nie ma ona większego znaczenia, i użyć zamiast tego „wiele”, „dużo”, „mnóstwo”. Nie zawsze też istnieje konieczność zmieniania czegokolwiek – wiele planszówek dla czterech osób można na spokojnie rozegrać w cztery osoby, nie ważne, czy są one w czterech ciałach, dwóch czy jednym. I też nie chciałbym, żeby wszystkie osoby wiedzące o naszej mnogości mówiły przy nas w ten sposób także wtedy, kiedy akurat rozmawiają lub spotykają się tylko ze mną – już i tak czuję, że zatraciłem w oczach wielu swoją indywidualność na rzecz bycia częścią zbiorowej masy, która postrzegają tak naprawdę jak jedną osobę używającą mnogich form (ale to już temat na inny, planowany przeze mnie wpis).