Przejdź do zawartości
Przewodnik po Mnogości
Wybierz język🇵🇱
🇵🇱
🇺🇸
ustawienia i dostępność

Środki menstruacyjne wielokrotnego użytku

Natasza/sourcer (host, on/jego) | 26.10.2025

Problem zatrucia środowiska plastikiem jest przytłaczający, a recykling to jak na razie bardzo nieskuteczne (przechodzi go mniej niż 10% plastiku, a końcowy produkt nie może być stosowany w przemyśle żywnościowym ani kosmetycznym),[1] a także szkodliwe dla środowiska rozwiązanie – w jego trakcie powstaje… mikroplastik.[2][3] Nie sądzę, że problem może zostać rozwiązany bez nałożenia odpowiednich regulacji prawnych na korporacje zaśmiecające nasz świat, ale wierzę, że możemy chociaż trochę pomóc, ograniczając nasze zużycie plastiku – a dodatkowo zaoszczędzić, bo przedmioty wielokrotnego użytku często wychodzą taniej w długodystansowej perspektywie. O szmacianych torbach na zakupy czy butelkach filtrujących już pewnie wszyscy słyszeliście, ale o wielorazowych środkach menstruacyjnych być może nie – patrząc po tym, ile ja lat spędziłem w lewicowym środowisku, zanim po raz pierwszy o nich usłyszałem. Byłem w szoku, że tak mało się o tym mówi, chociaż to wcale nie jest nowy pomysł, dlatego już od jakiegoś czasu chciałem przekazać tę wiedzę dalej.

Po pierwsze – wielorazowe podpaski. Zacząłem ich jakiś czas temu używać i niczego nie żałuję. Oprócz ekologiczności i oszczędności są też przyjemniejsze w dotyku i, co ciekawe, użyte nie śmierdzą tak jak te jednorazowe. Wyeliminowały też u mnie problemy z infekcjami i przeciekaniem powodowane zbyt rzadkim ich zmienianiem, biorącym się z poczucia winy, że „marnuję” pieniądze i plastik. A dzięki zmniejszeniu poczucia winy zmniejszyło się też moje cierpienie, bo moje ciało często wyraża tę emocję bólem. Poza tym materiałowe podpaski nie wywołują u mnie dysforii, tak jak produkty reklamowane wyłącznie jako kobiece, i przyjemnie mi się ich używa – mam satysfakcję z tego, że robiłem je samodzielnie, a mają także taką zaletę w porównaniu do jednorazowych, że mogą być w najróżniejsze wzorki. Przy dobrym proszku do prania można je po prostu wrzucić do pralki, u mnie pozbawił je nawet starych plam, które zostawały po praniu z kapsułkami, kiedy nie wyczyściłem ich dokładnie szarym mydłem zaraz po użyciu.

Wielorazowe podpaski można kupić przez internet, ale jeśli macie czas i podstawowe umiejętności, dużo taniej wyjdzie uszycie ich samodzielnie. Zainteresowanym i znającym angielski polecam stronę Reusable Menstrual Products, gdzie znajdziecie wszystko na temat doboru tkanin oraz różne wykroje (ale na dobrą sprawę wystarczy po prostu podłużny kształt, nie trzeba nawet robić skrzydełek – w razie gdyby się przesuwała, można ją przypiąć agrafką do bielizny). Podsumowując podstawy – na górną warstwę chcecie przyjazny dla skóry materiał, do środka kilka warstw dobrze chłonnego materiału (ile dokładnie zależy od jego chłonności i tego, na jak intensywne krwawienie ma być przeznaczona podpaska), a na spód jedną warstwę jak najmniej przepuszczającego materiału. Ja używam bawełny na wierzch, trzy do ośmiu warstw flaneli do środka i sztuczny materiał na spód, sprawdzają się dobrze, ale możecie potrzebować trochę więcej warstw, jeśli macie bardziej obfite krwawienia. Osobiście robiłem je ze starych ubrań i pościeli – co prawda miałem lekkie obawy co do higieniczności takiego rozwiązania, ale wszystkie wyprałem i wyprasowałem przed użyciem i nie zauważyłem żadnych problemów (ale dla pewności można by było jeszcze wygotować). Tak więc da się zrobić taki projekt, nie wydając prawie żadnych pieniędzy, dlatego uważam, że to może być dobre rozwiązanie na ubóstwo menstruacyjne (co piątej osoby w Polsce nie stać na środki menstruacyjne). Ale oczywiście można też kupić nowe materiały. I podpaski to nie jedyny produkt, który da się zastąpić materiałową wersją wielokrotnego użytku – możecie sięgnąć także po takie pieluszki, chusteczki do nosa, a nawet papier toaletowy.

Tampony też mają swoje odpowiedniki wielokrotnego użytku. Kubeczki menstrualne, jak ich nazwa wskazuje, mają kształt kubeczka, do którego zbierają krew. Ich obsługa jest bardzo prosta, wystarczy wylać krew, opłukać kubeczek i włożyć go z powrotem. Kubeczki to trochę droższa inwestycja, potrafią kosztować koło stu złotych za sztukę, ale jeden może starczyć nawet na dziesięć lat, więc to naprawdę niewiele w porównaniu do szacowanej średniej sześciu tysięcy złotych, które osoby menstruujące wydają na tampony i podpaski w ciągu całego życia. I dodatkowo niosą ze sobą znacznie mniejsze ryzyko zespołu wstrząsu toksycznego w porównaniu do tamponów (ale ważne, żeby były wykonane z bezpiecznego materiału – nie kupowałbym ich na stronach typu Temu). Inną alternatywą są tampony z gąbki morskiej, ale z mojego krótkiego zgłębienia tematu wynika, że nie są zalecane przez osoby lekarskie – mogą nie być higieniczne, wypłukanie nie doczyści ich z resztek krwi, mogą powodować mikrouszkodzenia waginy i brak sznureczka wiąże się z ryzykiem ich utknięcia. Także jeśli szukacie zamiennika tamponów, lepiej pozostańcie przy kubeczkach menstruacyjnych.

I tak przy tym temacie nie mogę nie wspomnieć, że bardzo bolesne krwawienia nie są normalne i jeśli miesiączka znacznie utrudnia wam funkcjonowanie (a już w ogóle, kiedy wymiotujecie lub mdlejecie z bólu), zgłoście się z tym do osoby ginekologicznej. Sam jestem teraz na hormonalnej kontroli cyklu i fakt, niesie ona ze sobą ryzyko różnych skutków ubocznych, ale nie wiem, czy bez niej byłbym jeszcze dzisiaj wśród żywych. A intensywne miesiączkowe bóle u wielu osób mają podłoże w poważniejszych schorzeniach, takich jak endometrioza, które nieleczone mogą się pogorszyć.

Przypisy