Przejdź do zawartości
Przewodnik po Mnogości
Wybierz język🇵🇱
🇵🇱
🇺🇸
ustawienia i dostępność

Różne zaburzenia u współosób

Ostrzeżenie! Artykuł porusza temat mnogofobii. Dlaczego to ostrzeżenie jest ważne?

Możliwość posiadania przez różne współosoby z jednego systemu różnych zaburzeń, a nawet niepełnosprawności, to bardzo kontrowersyjny temat w systemowej społeczności. Postanowiłem więc zacząć zbierać przypadki z literatury naukowej, żeby pokazać, że wśród osób profesjonalnie zajmujących się badaniem dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości wcale taki nie jest. Należy jednak pamiętać, że z legalnego, a najczęściej także medycznego punktu widzenia system traktowany jest jako jedna osoba. A jedna osoba może zaburzenie mieć albo go nie mieć, nie ma nic pomiędzy. Z tego powodu w literaturze naukowej zawsze przeczytacie, że objawy niektórych zaburzeń mogą być wykazywane tylko przez lub „zamknięte w” jednym lub kilku „stanach osobowości”. Badania poświęconemu wyłącznie temu tematowi jeszcze nie udało mi się znaleźć, ale wspominany jest często przy farmakoterapii DID – osoby eksperckie zalecają, aby w takiej sytuacji dobierać leki tylko pod objawy wykazywane przez większą część systemu.[1] Poza tym mamy wiele konkretnych przypadków systemów, gdzie niektóre współosoby posiadały zaburzenia niewykazywane przez całą resztę – szukanie ich nie jest takie proste, bo często pojawiają się w badaniach poświęconych zupełnie innemu tematowi. Jeśli kojarzycie jakieś, które się tutaj nie pojawiły, byłbym bardzo wdzięczny, gdybyście mogli podesłać mi na maila albo przez discorda.

Po namyśle postanowiłem jednak zawrzeć tutaj badania zbierające informacje przez ankiety do samodzielnego wypełnienia. Wątpię, żeby były skutecznym argumentem dla osób, które uważają, że takie systemy w tej kwestii po prostu kłamią, ale myślę, że mimo wszystko będą wartościowe dla tych, które po prostu chcą się dowiedzieć więcej o temacie. Ale nie skupiam się na przypadach systemów, w których współosoby na różne sposoby doświadczają objawów tego samego zaburzenia, bo wydaje mi się, że wokół tego zjawiska w społeczności praktycznie nie ma kontrowersji.

Spis treści

Zaburzenia konwersyjne

W literaturze chyba najczęściej dokumentowane są różne dysocjacyjne zespoły objawów neurologicznych (kiedyś znane jako zaburzenia konwersyjne), które polegają na utracie prawidłowego funkcjonowania w sferze ruchowej, zmysłowej lub poznawczej, które nie ma przyczyny w neurologicznych lub fizycznych schorzeniach ani innych zaburzeniach psychicznych[2] – na przykład osoba widzi podwójnie, chociaż jej oczy ani nerw wzrokowy nie są fizycznie uszkodzone w żaden sposób, który mógłby to powodować. Przypadki opisywane były już w XIX wieku – osoba alterska Mary Reynolds (jednej z pierwszych pacjentek z MPD w Stanach Zjednoczonych) była głuchoniewidoma, a pewnej kobiety z francuskiej literatury – sparaliżowana. [3] Bristol opisuje system, w którym tylko jedna alterka była słabo słysząca i potrzebowała nosić aparat słuchowy (i problem ten przeniósł się na osobę powstałą w wyniku fuzji ostatecznej, której było ciężko się do niego przyzwyczaić).[4] Bhuvaneswar i Spiegel opisują system, w którym tylko młodsza alterka nie miała oczopląsu i do tego widziała znacznie lepiej, niż legalnie niewidoma gospodyni.[5]

Oraz moje ulubione: Strasburger i Waldvogel opisują przypadek systemu, który całościowo stracił zdolność widzenia po wypadku i po trzynastu latach zaczął ją stopniowo odzyskiwać w trakcie terapii, tak że przez pewien czas część systemu widziała, a reszta pozostawała niewidoma.[6] Badacze obiektywnie potwierdzili ich doświadczenia poprzez zmierzenie potencjałów wywoływanych wzrokowo, czyli sygnałów elektrycznych, które pojawiają się w mózgu widzących osób w odpowiedzi na bodźce wzrokowe – były one obecne u widzących osób alterskich, ale nieobecne u tych niewidomych. Autorzy stawiają hipotezę, że prawdopodobnie wykorzystywane są tutaj już istniejące w mózgu mechanizmy służące do blokowania bodźców wzrokowych, działające przy różniących się obrazach z obu oczu oraz przy wybiórczym skupianiu uwagi na konkretnej części obrazu.

Depresja

Loewenstein opisuje system, w którym tylko gospodyni spełniała kryteria diagnostyczne dużej depresji.[1] Przepisane lekarstwo pomogło jej z niej wyjść, za to inna alterka doświadczała od niego wielu skutków ubocznych, chociaż system tak naprawdę nie przyjął ani jednej dawki, bo nastoletnia osoba alterska zabierała tabletkę za każdym razem, kiedy gospodyni podnosiła ją do ust. Kluft opisuje system, w którym za zdiagnozowaną u systemu depresję odpowiadał głównie alter pamiętający traumę i będący przez nią spustoszony.[7] Josh (gospodarz) odbierał te uczucia jako obce i niemające widocznego związku z jakąkolwiek przyczyną. Inne osoby alterskie odpowiadały też za ataki paniki w triggerujących sytuacjach.

Kilka tulp odpowiadających na pytania Veissiere'a stwierdza, że nie wykazują depresyjnych objawów obecnych u osoby gospodarującej.[8] Jedna mówi, że zdecydowanie nie jest jak hostka w kwestii choroby psychicznej – pomimo że czasem bywa ciężko, jest szczęśliwa, ma wszystko, co tylko mogłaby chcieć. Czuje, że to ona zmotywowała hostkę do pójścia na terapię i bardziej niż ona się w nią angażuje. Inna mówi, że z tego co wie, nie ma depresji. Bycie tutaj to jedyne, co może zrobić, i to wydaje się pomagać. Kolejna stwierdza, że wydaje się mieć pewne autystyczne cechy, ale depresja nie ma na nią dużego wpływu. Jeszcze inna odpowiada, że trochę to rozumie, ale nie ma tego zaburzenia. Wie, że za niskim nastrojem gospodyni nie ma żadnego prawdziwego powodu, ale chce jej pomóc jak tylko może.

Zaburzenia odżywiania

Ostrzeżenie! Podrozdział porusza temat przemocy wobec dziecka. Dlaczego to ostrzeżenie jest ważne?

Dwa przypadki opisane przez Torema co prawda nie zostały zdiagnozowane ze złożonym zaburzeniem dysocjacyjnym, chociaż autor mówi o dysocjacyjnych „stanach ego” i nie różnią się one od tych z przypadków ze stwierdzonym DID/OSDD-1.[9] W pierwszym przypadku trzymająca traumę osoba alterska, oddzielona w wieku siedmiu lat, odpowiadała za epizody objadania się i wywoływania wymiotów, co było jej sposobem na karanie gospodyni – epizody nasilały się po sukcesach w kierunku uzyskania większej niezależności. Jej odkrycie zostało umożliwione przez fakt, że gospodyni zawsze czuła się zdysocjowana w trakcie tych epizodów, a praca nad akceptacją między nimi zmniejszyła częstotliwość epizodów zaburzenia odżywiania. W drugim przypadku gospodyni nie potrafiła sobie przypomnieć takich szczegółów jak jakim jedzeniem się objadała czy jak nauczyła się samodzielnie wywoływać wymioty. Okazało się, że za te mechanizmy odpowiadały dwie różne osoby alterskie, które zaczęły powtarzać zachowania ze swojego dzieciństwa, kiedy córka systemu osiągnęła wiek, w którym one zaczęły doświadczać przemocy. Dla pierwszej było to szybkie jedzenie w dużych ilościach po byciu głodzoną przez matkę w ramach kary, a drugiej – wywoływanie wymiotów po tym, jak była zmuszana do jedzenia zepsutego jedzenia. Pacjentka była wcześniej poddana terapii i leczeniu farmakologicznemu przez kilka osób specjalistycznych, ale dopiero praca nad traumą trzymaną przez te dwie pozostałe współosoby pozwoliła wyeliminować epizody objadania się i wymiotowania.

Alergie

Nie wiem, czy alergie można uznać za zaburzenie, ale z pewnością jest to istotna fizjologiczna różnica, którą warto tutaj zawrzeć. Są wspominane w literaturze bardzo często, ale dopiero niedawno w końcu udało mi się znaleźć artykuł z konkretnymi przypadkami. Braun opisuje łącznie trzy systemy, w których jedne osoby alterskie wykazywały alergie nieobecne u innych.[10] W pierwszym cały system za wyjątkiem jednej osoby alterskiej miał alergię na pomarańcze. Kiedy ta osoba pozostawała na froncie przez cały proces przetwarzania owocu przez organizm, nie mieli żadnych objawów, ale kiedy opuściła front zbyt wcześnie, zwykle pojawiała się swędząca wysypka. W innym systemie jedna osoba alterska była „śmiertelnie uczulona” na koty – w ich obecności dostawała kataru, problemów z oddychaniem i swędzącej wysypki. Z kolei inna osoba alterska mogła przez długi czas bawić się z kotem, włączając w to bycie drapaną i lizaną, bez żadnych zauważalnych objawów. W dwóch innych systemach występowały objawy alergiczne prawdopodobnie wywołane skojarzeniami z traumą – w pierwszym jedna osoba alterska była uczulona na dym papierosowy, a drugi dostawał wysypki od kontaktu z konkretnym rodzajem mydła używanego w trakcie przemocy wobec nich (nie mam tutaj pewności, czy wysypka dotyczyła jedynie współosoby, która trzymała tę traumę). Braun przywołuje przykłady osób singleckich, których objawy alergiczne różniły się intensywnością w różnych okresach życia lub zostały skutecznie wyleczone przez hipnozę, aby pokazać, że takie zmiany są możliwe także poza kontekstem dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości. Sugeruje, że być może to zjawisko ma miejsce na poziomie zauważalnych objawów alergicznych, a nie odpowiedzi przeciwciał na antygeny.

Inne

Ostrzeżenie! Podrozdział porusza temat wykorzystywania seksualnego, wspomina o morderstwach i stygmatyzacji zaburzeń. Dlaczego to ostrzeżenie jest ważne?

Tutaj będę dodawać wszystkie przypadki, których na razie mam zbyt mało na oddzielny rozdział lub mam jedynie takie bez konkretnych przypadków lub stanowiące słaby argument (zbierające informacje przez ankiety do samodzielnego wypełnienia lub przypadki, w których można podejrzewać konkretne zaburzenie u jednej współosoby, aczkolwiek nie zostało ono wprost stwierdzone przez osobę psychologiczną).

W opisywanym przez Klufta systemie wygląda na to, że jedynie Josh (gospodarz) miał problem z uzależnieniem od alkoholu oraz przewlekłą bezsennością.[7] Oba wynikały z braku kontroli nad zachowaniem reszty systemu – uciekał od świadomości tego faktu w alkohol i inne środki psychoaktywne oraz obawiał się zasnąć, żeby nie utracić przez to kontroli nad ciałem.

Wśród tulp odpowiadających na pytania Veissiere'a znalazło się kilka zgłaszających niezależność od objawów osoby gospodarującej także wobec innych zaburzeń, niż depresja.[8] Jedna stwierdza, że autyzm gospodarza nie wydaje się mieć na nią bezpośredniego wpływu. Uważa, że zaburzenia spektrum autyzmu to głębsze problemy niż po prostu „źle ustrukturyzowany mózg” – z jej perspektywy wydaje się, że prowadzi do zupełnie innego sposobu myślenia. Podczas gdy jej gospodarz zwykle myśli o rzeczach w czarno-białych kategoriach, w logiczny sposób, ona potrafi myśleć w kategoriach empatii i emocji. Inna tulpa podobnie uważa, że ADD nie jest wyryte w mózgu, a jest raczej problemem ze skupieniem, który można naprawić. Uważa się za uważną i samoświadomą osobę i lubi medytację i inne aktywności, które wymagają dużego skupienia, dzięki czemu pomaga gospodarzowi w jego objawach. Kolejna mówi, że nie podziela zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego gospodyni, nie ma skłonności do stresu i potrafi pozostać spokojna, kiedy tamta nie może. Następna nie odczuwa wpływu przedmiesiączkowego zaburzenia dysforycznego, dotykającego gospodynię. Jedna przez lata dzieliła urojenia gospodarza, ale udało się jej z nich wyjść. Jeszcze dwie nie mają dwóch zaburzeń gospodyni, ale nie wiadomo, jakie to zaburzenia.

Şar i Öztürk stwierdzają, że zdarza się, że pewna osoba alterska ma objawy psychotyczne (urojenia i halucynacje), chociaż osoba gospodarująca ich nie ma.[11] Wspominają też, że w rzadkich przypadkach psychoza może być zamknięta w osobie gospodarującej, podczas gdy inne osoby alterskie nie mają jej objawów – w takich przypadkach psychoza może pozostawać po fuzji ostatecznej. Nie podają jednak konkretnych przykładów. Ale przywołują tutaj teorię Katana, który ponad pół wieku temu doszedł do wniosku, że osoby ze schizofrenią posiadają część osobowości, która pozostaje w przedpsychotycznym stanie.

Ross stwierdza, że w kryminalnych przypadkach osoby prześladowcze mogą być „sadystycznymi mordercami seksualnymi”,[12] co sugeruje zaburzenie seksualnego sadyzmu, aczkolwiek Ross nie podaje żadnych przypadków i nie da się stwierdzić, czy miał przez to sformułowanie na myśli ich seksualność, czy wyłącznie popełnione czyny. Hall opisuje przypadek systemu z alterem określonym przez nią jako antyspołeczny,[13] ale tutaj także nie jest jasne, czy faktycznie posiadał zaburzenie osobowości, czy jej dobór słownictwa wynika jedynie z popełnionego przez niego morderstwa.

W opisywanym przez Blizzard przypadku prawdopodobnie możemy mieć do czynienia z alterem z zaburzeniem pedofilnym. Wypowiedzi Satana na temat krzywdzonej przez niego Becci: „Pokazuję jej w ten sposób, że jej pragnę. Wszyscy zawsze ją odpychali, więc czuła się, jakby nie była człowiekiem, ale kiedy jej ojciec chciał ją do seksu, wtedy czuła, że jest kimś”, „Muszę to robić, żeby ją utrzymać blisko przy sobie. Nie chcę, żeby wychodziła. Mężczyźni chcą ją tylko do jednego i potem ją ranią. Nie potrzebuje nikogo innego poza mną.”[14] wydają się przemawiać za czymś więcej niż platoniczną (toksycznie wyrażaną) troską, ale nie da się tego jednoznacznie stwierdzić. Blizzard, jak większość osób psychologicznych, zakłada, że wewnątrzsystemowa przemoc to jedynie sposób na ponowne przeżywanie traumy, więc pytanie o takie sprawy jak pociąg seksualny pewnie nawet nie przyszło jej do głowy. Drugim problemem jest fakt, że nie ma powiedziane wprost, czy Satan powstał już w ich dzieciństwie i czy Becca później pozostała w wieku dziecka, tak samo jak alterka trzymająca pozytywne aspekty relacji z ich ojcem. Mam silne wrażenie, że tak było, ze względu na nacisk kładziony tutaj na ponowne „odgrywanie” przemocy oraz ponieważ współosoby prześladujące często powstają w trakcie traumy, a trzymające traumę mentalnie zatrzymują się w wieku, w którym się ona wydarzyła. Ale nie można mieć co do tego pewności.

Przypisy



Utworzono: 01.11.2025
Ostatnia aktualizacja: 16.11.2025