Nie, papież nie jest sojusznikiem LGBT
Morgan/antyteista (host) (on/jego) | 14.02.2025
Papież Franciszek wydał zezwolenie na błogosławienie par jednopłciowych. To znaczy, że wspiera osoby LGBT+? Trochę osób w społeczności tak sądzi i uważa, że homofobia w kościele to wina tylko tych niektórych konserwatywnych księży, którzy sprzeciwiają się Watykanowi przez swoje uprzedzenia. Wynika to jednak z niewystarczającego zgłębienia tematu. Przypominam, że mówimy o organizacji przesiąkniętej mizoginią wzdłuż i wszerz. Zanim pary jednopłciowe będą mogły wziąć ślub w kościele katolickim, mamy jeszcze po drodze umożliwienie kobiecie zostanie księdzem czy papieżem, a nie potrafię sobie wyobrazić, żeby to się w najbliższej przyszłości stało.
Jeśli ktoś ma wątpliwości na temat zdania Kościoła odnośnie związków jednopłciowych, oto fragmenty z katechizmu katolickiego (punkty 2357-2359):
„Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. […] Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że "akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane". Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane. […] Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. […] Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one - stopniowo i zdecydowanie - do doskonałości chrześcijańskiej.”
Pocieszające, że przynajmniej nawołują do zaprzestania aktów nienawiści: „Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji.”. Mimo wszystko, wciskanie osobom homoseksualnym, że ich relacje są nienaturalne i grzeszne, w żadnym sensie nie jest wspieraniem naszej społeczności. I, o ironio, sprzeciwianie się równości małżeńskiej zalicza się do niesłusznej dyskryminacji tęczowych rodzin. Chociaż według nich jest to rzecz jasna dyskryminacja słuszna.
Ale może mimo wszystko ktoś z was ma nadzieję, że katechizm religii, której zdecydował się poświęcić całe swoje życie, nie oddaje poglądów papieża na tę sprawę. Muszę was tutaj rozczarować. Owo zezwolenie na błogosławienie par jednopłciowych to deklaracja „Fiducia supplicans”, podpisana przez papieża i opublikowana 13 grudnia 2023 roku. Nie pozostawia ona wątpliwości, że chodzi tutaj o błogosławienie osób w związkach jednopłciowych oraz nieregulowanych (osób uprawiających seks bez małżeństwa) a nie ich – w cudzysłowie – „grzechu”. Fakt postawiony jest bardzo dobitnie:
„Niedawna odpowiedź Ojca Świętego Franciszka na drugie z pięciu pytań postawionych przez dwóch kardynałów stwarza sposobność do dalszego zgłębiania tego zagadnienia, zwłaszcza w jego aspektach duszpasterskich. Chodzi o unikanie „uznawania za małżeństwo czegoś, co nim nie jest”. Niedopuszczalne są zatem obrzędy i modlitwy, które mogłyby powodować zamieszanie między tym, co jest konstytutywne dla małżeństwa jako „wyłącznego, trwałego i nierozerwalnego związku między mężczyzną i kobietą, naturalnie otwartego na rodzenie dzieci”, a tym, co temu zaprzecza. Przekonanie to opiera się na odwiecznej katolickiej nauce o małżeństwie. Tylko w tym kontekście stosunki seksualne odnajdują swoje naturalne, właściwe i w pełni ludzkie znaczenie. Nauka Kościoła w tej sprawie pozostaje stała.”
Dalej opisane zostaje, czym błogosławieństwo jest i dlaczego wszystkie osoby na nie zasługują, niezależnie od tego, czy i jak grzeszą. Prowadzi to nas do: „W ramach nakreślonego tu horyzontu, istnieje możliwość błogosławieństwa par w sytuacjach nieregularnych i par tej samej płci. Ich forma nie powinna mieć żadnego obrzędowego umocowania ze strony władz kościelnych, aby nie powodować pomieszania z błogosławieństwem właściwym dla sakramentu małżeństwa.”. Czyli, jak ja rozumiem przesłanie całego tekstu: wszystkie związki oprócz małżeństwa kobieta-mężczyna oczywiście są grzechem, ale osoby w każdym rodzaju grzechu zasługują na przejaw Bożej miłości w postaci błogosławieństwa, aby miały szansę się do niego przybliżyć i porzucić swoje grzeszne zachowania. Jasne, to jest krok dalej od w ogóle odmawiania im błogosławieństwa, ale to w żadnej mierze nie jest wspieranie par jednopłciowych. Plus bonusowy fakt: dokument stanowi jedynie zezwolenie na udzielanie błogosławieństwa nieregulowanych par – nie nakazuje żadnemu duchownemu spełnienia prośby o nie.
Papież Franciszek z pewnością jest względnie progresywny w tej kwestii. Jak zaznaczył w liście do o. Jamesa Martina SJ, uważa związki jednopłciowe za grzech, ale nie za przestępstwo, do tego wyraził poparcie dla ochrony prawnej związków jednopłciowych. Ale jeśli to uznajecie za sojusznictwo ze społecznością LGBT+, otoczenie musiało bardzo obniżyć wasze oczekiwania. Prawdziwe osoby sojusznicze będą walczyć o pełną równość małżeńską – z możliwością adopcji dzieci włącznie. Zasługujecie na więcej, niż Kościół katolicki łaskawie zgadza się wam dać.
Dobrze, to wszystko o homoseksualności, a co z osobami transpłciowymi? Po tej analizie zdanie Kościoła wydaje się tutaj oczywiste, ale nie poprzestańmy na samych założeniach. Jakiś czas temu (dokładnie 25 marca 2024 roku) wydana została deklaracja o godności człowieka, także zatwierdzona przez papieża. Zawiera ona sekcję poświęconą „poważnym zagrożeniom godności ludzkiej”, gdzie oprócz rzeczy takich jak wojna czy handel ludźmi znalazły się aborcja, macierzyństwo zastępcze (surogacja), eutanazja, „teoria gender” i zmiana płci. Przy czym ciężko mi stwierdzić, co dokładnie rozumieją tutaj pod pojęciem teorii gender i czy odnosi się ona do związków jednopłciowych, czy do transpłciowości, czy obu. Ale w każdym przypadku wyrażone tu na jej temat poglądy wyglądają źle: „Drugą kwestią związaną z teorią gender jest to, że stara się ona zaprzeczyć największej możliwej różnicy istniejącej między żywymi istotami: różnicy płciowej. Ta podstawowa różnica jest nie tylko największą możliwą do wyobrażenia, ale także najpiękniejszą i najpotężniejszą: w parze mężczyzna-kobieta osiąga ona wzajemność najbardziej godną podziwu, a tym samym jest źródłem cudu, który nigdy nie przestaje nas zadziwiać, jakim jest pojawienie się nowych istot ludzkich na świecie.”.
W samym katechizmie o transpłciowości nie ma nic wprost, udało mi się znaleźć tylko „Każdy człowiek, mężczyzna i kobieta, powinien uznać i przyjąć swoją tożsamość płciową.” (punkt 2333). Ale jeśli mamy wątpliwości, jak należy tutaj interpretować tożsamość płciową, deklaracja o godności człowieka może nam je rozjaśnić: „Wynika z tego, że każda operacja zmiany płci co do zasady jest ryzykiem zagrażającym wyjątkowej godności, jaką dana osoba otrzymała od momentu poczęcia.” Co ciekawe, chociaż „jesteśmy wezwani do strzeżenia naszego człowieczeństwa, a to oznacza przede wszystkim akceptowanie i respektowanie go takim, jakim zostało stworzone”, interpłciowość to jedynie w cudzysłowie „anomalie narządów płciowych”, więc osoby nimi w cudzysłowie „dotknięte” mogą zdecydować się na medyczne usunięcie tych „anomalii” i nie będzie to naruszenie godności ludzkiej. Dobrze, że piszą o samodzielnym decydowaniu się, ale szkoda, że nie wymienili niedobrowolnych operacji na interpłciowych niemowlętach jako zagrożeń dla godności ludzkiej. Fajnie by było mieć wsparcie od tak wpływowej instytucji w walce o ich zakazanie.
A więc widać jasno i wyraźnie, że Kościół katolicki, w tym sam papież Franciszek, nie są sojusznikami osób LGBT+. Trochę ciężko się spodziewać czego innego od religii opartej na księdze, która nazywa stosunki homoseksualne „obrzydliwością”. Ale z drugiej strony religia ciągle ewoluuje – katechizm i deklaracja o godności człowieka potępiają niewolnictwo, chociaż Biblia nie ma nic przeciwko niemu: „Jeśli zechcesz mieć niewolników i niewolnice, nabywaj ich od ościennych narodów” (Kapłańska 25:44). Zmiany inicjowane przez papieża Franciszka są jakimś postępem, nawet jeśli nie tak dużym. Czy więc ci z was, którzy nie chcą rozstawać się z Kościołem, mogą mieć nadzieję, że kiedyś Kościół potępi i homofobię? Myślę, że jeśli chce utrzymać chociaż część ze swojego już malejącego znaczenia, będzie musiał prędzej czy później porzucić przestarzałe kodeksy moralne. Nie robiłbym sobie jednak dużych nadziei, że to nastąpi w trakcie naszego życia – przed tematami LGBT zostało jeszcze dużo więcej zaległości do nadrobienia. Oto kilka innych fragmentów z katechizmu, dla osób, które nie mają pojęcia, jak bardzo Kościół jest zacofany w sprawach dużo bardziej akceptowanych społecznie niż równość małżeńska:
- „Ateizm, odrzucając lub negując istnienie Boga, jest grzechem przeciw cnocie religijności.” (2125)
- „[…] wierni są zobowiązani do uczestniczenia w Eucharystii w dni nakazane, chyba że są usprawiedliwieni dla ważnego powodu (np. choroba, pielęgnacja niemowląt) lub też otrzymali dyspensę od ich własnego pasterza. Ci, którzy dobrowolnie zaniedbują ten obowiązek, popełniają grzech ciężki.” (2181)
- „Przyjemność seksualna jest moralnie nieuporządkowana, gdy szuka się jej dla niej samej w oderwaniu od nastawienia na prokreację i zjednoczenie.” (2351)
- „"Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym". "Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości".” (2352)
- „Znieważa ona [pornografia] czystość, ponieważ stanowi wynaturzenie aktu małżeńskiego, wzajemnego intymnego daru małżonków. […] Pornografia jest ciężką winą. Władze cywilne powinny zabronić wytwarzania i rozpowszechniania materiałów pornograficznych.” (2354)
- „Prostytucja narusza godność osoby, która oddaje się prostytucji, stając się przedmiotem przyjemności cielesnej kogoś drugiego. Ten, kto płaci, grzeszy ciężko przeciw sobie samemu; niszczy czystość, do której zobowiązuje go chrzest, i znieważa swoje ciało, świątynię Ducha Świętego. Prostytucja stanowi plagę społeczną.” (2355)
- „Okresowa wstrzemięźliwość, metody regulacji poczęć oparte na samoobserwacji i odwoływaniu się do okresów niepłodnych są zgodne z obiektywnymi kryteriami moralności. […] Jest natomiast wewnętrznie złe "wszelkie działanie, które - czy to w przewidywaniu aktu małżeńskiego, podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków - miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego".” – innymi słowy: grzechem są wszystkie metody antykoncepcji oprócz tych polegających na wstrzymywaniu się od stosunku w okresie płodności (najmniej skutecznych i nie chroniących przed chorobami przenoszonymi drogą płciową) (2370)
- „Techniki, które powodują oddzielenie rodzicielstwa wskutek interwencji osoby spoza małżeństwa (oddawanie spermy lub jaja, macierzyństwo zastępcze), są głęboko niegodziwe. […] Techniki te praktykowane w ramach małżeństwa (sztuczna inseminacja i sztuczne zapłodnienie homologiczne) są być może mniej szkodliwe, jednakże pozostają one moralnie niedopuszczalne.” (2376 i 2377)
- „Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu.” (2384)
- „Akt płciowy powinien mieć miejsce wyłącznie w małżeństwie; poza nim stanowi zawsze grzech ciężki i wyklucza z Komunii sakramentalnej.” (2390)
- „Równie niegodziwe [jak niepotrzebne okrucieństwo] jest wydawanie na nie [zwierzęta] pieniędzy, które mogłyby w pierwszej kolejności ulżyć ludzkiej biedzie. Można kochać zwierzęta; nie powinny one jednak być przedmiotem uczuć należnych jedynie osobom.” (2418)