Przejdź do zawartości
Przewodnik po Mnogości
ustawienia

Dla systemów

Codzienne życie jako osoby mnogie może być czasami trudne, zwłaszcza kiedy macie dysocjacyjne zaburzenie tożsamości albo inne zbliżone zaburzenie. Ale nie zniechęcajcie się – osiągnięcie pełnej współpracy i funkcjonalności jest możliwe, nawet jeżeli będzie wymagało od was dużo pracy. Jak zawsze, jeśli to wszystko was przerasta, rozważcie zasięgnięcie pomocy osoby psychologicznej.

Większość poniższych porad jest przewidziana dla systemów, które mają już wykształconą pewną komunikację i trochę wiedzy o sobie nawzajem. Jeżeli nie znasz swoich współosób, zacznij od nawiązania kontaktu, a jeżeli potrzebujecie diagnozy DID/OSDD, przeczytajcie, jak znaleźć profesjonalną pomoc.

Jeżeli posługujecie się językiem angielskim, polecamy wam zajrzeć także na Multiplicity: The Missing Manual, tworzone przez The Crisses z pomocą społeczności. Znajdziecie tam zdecydowanie więcej praktycznych porad, które mogą wam się przydać.

Spis treści

Zakotwiczanie

Zakotwiczanie (inaczej ugruntowywanie) jest metodą używaną do przezwyciężania dysocjacji, a także np. ataków paniki. Polega ono na całkowitym skierowaniu swojej uwagi na otoczenie i obecny moment, najczęściej poprzez zaangażowanie wszystkich pięciu zmysłów. Przykładowe ćwiczenie zakotwiczania może wyglądać tak: znajdź wokół siebie dziesięć rzeczy, które możesz zobaczyć, pięć, które możesz usłyszeć, pięć, które możesz dotknąć, dwie, które możesz powąchać i jedną, której możesz posmakować. Jeżeli często dysocjujecie, może wam pomóc noszenie przy sobie zakotwiczającego pudełka, z którego w razie potrzeby będziecie mogli skorzystać w każdym miejscu i czasie. Przykładowa zawartość takiego pudełka to intensywnie pachnąca świeczka, miętówki, puchowy breloczek i zabawka sensoryczna. Oczywiście nie wszystkie przedmioty będą się nadawać do każdych okoliczności (zostanie przyłapanym przez szefową na wąchaniu świeczki w trakcie pracy mogłoby być trochę niezręczne), dlatego warto też włożyć do swojej kieszeni jakąś drobną rzecz, którą będzie można się dyskretnie zakotwiczyć.

Na zapominanie

Jeżeli jesteście systemem amnezyjnym i/lub zaburzonym, nie poradzicie sobie z zapamiętywaniem codziennych rzeczy tak, jak reszta społeczeństwa. Nie warto słuchać „porad” innych, że musicie się starać bardziej czy więcej się skupiać na tym, co macie do zrobienia – jeżeli przeszliście traumę, obszar waszego mózgu odpowiedzialny za pamięć długotrwałą (hipokamp) uległ zmniejszeniu (co pocieszające, może on powiększyć się dzięki leczeniu traumy)[1] i dobre chęci nie wystarczą, żeby to zmienić. Ale nie trzeba się załamywać – istnieje wiele sposobów, na które możecie umożliwić sobie w miarę sprawne funkcjonowanie, przechowując istotne informacje na zewnętrznych nośnikach. Oczywiście powinniście wspólnie ustalać, z jakich pomocy będziecie korzystać, bo jeżeli jedna współosoba zapisze w kalendarzu nadchodzące urodziny, nic to wam nie pomoże, kiedy pozostałe tego kalendarza nigdy nie otworzą. Niezwykle ważne dla efektywności poniższych metod jest także regularne zakotwiczanie się – nic wam nie da zapisanie sobie na ręce przypomnienia, kiedy będziecie zbyt zdysocjowani, żeby w ogóle na tę rękę spojrzeć.

Do sposobów na zapominanie należą:

Systemowa współpraca

Współpraca całego systemu jest podstawą do szczęśliwego życia jako osoby mnogie. Jeżeli jesteście zaburzeni, jest ona jednym z celów przeznaczonej dla was terapii, niezależnie od tego, czy wybieracie funkcjonalną wielorakość, czy fuzję ostateczną. Możecie się nawzajem nienawidzić, ale musicie nauczyć się działać razem, żeby wasze zewnętrzne życie nie było jedną wielką kłótnią o wszystkie ważne i mniej ważne decyzje. Jeżeli osiągnięcie tego celu wydaje się wam trudne lub niemożliwe, koniecznie rozważcie zasięgnięcie pomocy osoby psychologicznej.

Wszystkie porady odnośnie osiągania systemowej współpracy można podsumować bardzo krótko: traktujcie się nawzajem jak ludzi i rozmawiajcie o swoich problemach. Czasami może wydawać się, że niektóre osoby robią coś ze zwykłej złośliwości czy nienawiści, co rodzi pokusę, żeby zemścić się na nich w podobny sposób. Nie róbcie tego. Usiądźcie z nimi do rozmowy, pokażcie im, że są wśród was mile widziane, że jesteście otwarci, żeby ich wysłuchać i poszukać kompromisów. Może odkryjecie, że wasz alter nie chodzi do łazienki, kiedy jest na zewnątrz, nie dlatego, że jest nieodpowiedzialny, tylko nie potrafi sobie poradzić z cielesną dysforią. Albo że wasza wewnętrzna współlokatorka nie próbowała was odizolować od waszej przyjaciółki, bo jest wredna, tylko widziała, że to jest toksyczna przyjaźń, czego wy nie chcieliście przed sobą przyznać. Z pewnością zobaczycie też, że każde z was czasami raniło inne i ma nad czym pracować, żeby wasz system był bezpieczny dla wszystkich.

Budowanie współpracy będzie wymagało poświęceń. Czasami trzeba będzie zrezygnować z oglądania ulubionego serialu, żeby pozwolić innej osobie pójść na siłownię. Albo nie kupić kolejnej bluzki, żeby zaoszczędzić na czyjś wymarzony tablet graficzny. Albo pokonać lęk i wstyd, żeby umożliwić systemowej kotce odmaskowanie się przy zaufanych zewnętrznych osobach. Czasami trudno będzie wam dojść do porozumienia, ale nie poddawajcie się. Szukajcie alternatywnych rozwiązań, poproście któreś niezaangażowane w konflikt, żeby zostało waszą osobą mediatorską, wypiszcie swoje argumenty na kartce. Z relacjami w systemie jest tak samo, jak z każdymi innymi – wymagają wiele pracy, ale są jej naprawdę warte.

Systemowe spotkania

Regularne spotkania całego systemu są nieodzowne do nawiązania silnej współpracy. Stwórzcie miejsce, w którym będziecie mogły się zbierać, albo dostosujcie do waszych potrzeb to, które już macie (jeżeli żadne z was nie potrafi kreować tak dużych rzeczy w wewnętrznym świecie, możecie spróbować utworzyć tulpę z zamysłem nadania jej takich umiejętności; same czegoś takiego nie próbowałośmy, więc nie możemy zagwarantować sukcesu, ale być może warto spróbować; trzeba jednak pamiętać, że będzie to taka sama osoba jak wy i będziecie musieli jej zapewnić miejsce w swoim systemie, nawet jeśli ona też nie będzie potrafiła zmieniać waszego wewnętrznego świata). Musi być na tyle duże, żeby pomieścić cały wasz system (niektórym wystarczy zwyczajny salon, inni będą potrzebować całego stadionu), oraz dostępne dla wszystkich osób członkowskich – weźcie pod uwagę potrzeby osób niepełnosprawnych i nieludzi, jeżeli u was występują. Jeżeli macie osobę na wózku, do wszystkich schodów dołączcie rampy, jeżeli macie bardzo wysokiego elfa, stwórzcie wszystkie drzwi tak, żeby nie musiał się za każdym razem schylać. Jeżeli macie współosoby naprawdę dużych rozmiarów, np. smoka, dinozaura czy olbrzyma, przedyskutujcie, czy dostosujecie miejsce spotkań do nich, tworząc naprawdę ogromny budynek albo organizując zebrania na świeżym powietrzu, czy może one będą na te chwile przyjmować ludzką albo inną mniejszą postać (jeżeli potraficie coś takiego zrobić). Wykorzystajcie brak finansowych i fizycznych ograniczeń przy kształtowaniu wewnętrznego świata – jeżeli holograficzny projektor pomoże wam obrazować wasze plany, dodajcie go do wyposażenia. Stwórzcie narzędzia do zamiany tekstu na mowę dla osób niewerbalnych, gąbki akustyczne na ściany pochłaniające hałas, zróbcie kilka odizolowanych pokoi z lustrami weneckimi, z których osoby bojące się tłumów mogą śledzić wszystkie dyskusje, same nie będąc obserwowane przez dziesiątki osób (w dużych systemach). Jeżeli wasz wewnętrzny świat jest na tyle duży, że część z was musiałaby podróżować przez ileś godzin, aby stawić się na spotkaniu, stwórzcie nowe sposoby transportu – sieć teleporterów/portali, super szybkie pociągi czy medaliony do teleportacji (jeżeli wolicie utrzymać wasz wewnątrzświat bardziej w stylu fantasy). Oprócz miejsca spotkań dostosowanego do oficjalnych zebrań zorganizujcie w pobliżu także przestrzeń, w której będziecie mogli miło spędzać ze sobą czas i lepiej się poznawać. Zróbcie kącik gier planszowych, boisko do piłki nożnej, cichy pokój z dużą liczbą wygodnych kanap i poduszek, cokolwiek wam odpowiada, i zachęcajcie wasze współosoby, żeby przychodziły tam także poza wyznaczonymi godzinami spotkań.

Jeżeli macie taką możliwość, organizujcie spotkania codziennie o ustalonej porze, np. rano albo wieczorem. Jeżeli wasz system jest bardzo duży i wiele współosób prowadzi swoje własne życia w środku, osiągnięcie czegoś takiego może być zbyt trudne, ale zalecamy przynajmniej jedno ogólnosystemowe spotkanie w tygodniu. Obecność na nich powinna być obowiązkowa (możecie wprowadzić zasadę, że każde, które chce mieć możliwość frontowania, musi się na nich pojawiać). Powinniście na nich informować o wszystkich istotnych rzeczach dziejących się na zewnątrz oraz wspólnie podejmować ważne decyzje dotyczące waszego życia. Każde ma prawo się na nich wypowiedzieć i zdanie każdego powinno zostać wysłuchane. W przypadku dużych systemów mogłoby to się skończyć strasznym chaosem, dlatego zalecamy porozdzielać wszystkie do pięcio-, dziesięcioosobowych grup, dla każdej przydzielając przynajmniej jedną zaufaną, odpowiedzialną osobę liderską. Wtedy na głównej części spotkania informujecie o tym, co się dzieje i jakie decyzje trzeba podjąć, a potem rozchodzicie się, żeby dyskutować o nich w grupach. Potem spotykają się same osoby liderskie, przekazując reszcie, do jakich wniosków doszły ich grupy (jeżeli wasz system jest bardzo duży, możecie osoby liderskie także porozdzielać na grupy i powtórzyć ten proces). Na podstawie tego wasza władza (którą mogą być osoby liderskie grup, ale też jeszcze inne osoby, wszystko zależy od was) podejmuje decyzje. W czasie, w którym oczekujecie na ogłoszenie ostatecznych wyników (a także po zakończeniu oficjalnej części spotkania), reszta systemu może się ze sobą integrować w waszym miejscu spotkań – lepsze poznanie siebie nawzajem także jest ważne w nawiązywaniu współpracy. Umożliwcie chętnym robienie warsztatów, lekcji czy wykładów, w których będą mogły dzielić się z innymi przydatną (lub nieprzydatną) wiedzą czy umiejętnościami. Zachęcajcie do zakładania drużyn sportowych, klubów i kółek zainteresowań, organizowania wspólnych wyjść do kina, na basen, wycieczek krajoznawczych i biwaków (raczej w większych systemach). Część współosób może czuć się samotna, ale nie umieć samodzielnie wyjść z inicjatywą do innych, zwłaszcza jeżeli istnieją już wśród was pewne zgrane ze sobą grupy znajomych.

Nie są tobą

Zrozumienie, że twoje współosoby nie są tobą, może być bardzo pomocne w wypracowywaniu współpracy. Możesz czasami automatycznie zakładać, że skoro dzielą z tobą umysł, myślą podobnie do ciebie i chcą podobnych rzeczy od życia, a to wcale nie musi być prawda. Dlatego zanim wyrzucisz tę okropnie brzydką figurkę krasnala, którą dostaliście kiedyś na mikołajki w szkole średniej, porusz ten temat na spotkaniu systemu. Pewnie będzie ci się wydawać niemożliwe, żeby to coś mogło się komukolwiek podobać, ale możesz się bardzo zaskoczyć. Dlatego poczekaj na decyzję całego systemu, zanim kupisz nową kurtkę, odmówisz przyjścia na grilla do sąsiadki albo zgodzisz się zamieszkać z waszym kolegą w jednym pokoju w akademiku. Często będziecie przez to potrzebowały więcej czasu na podjęcie decyzji niż przeciętna osoba singletowa, ale nie jest to powodem, dla którego mielibyście niektóre z was z tego procesu wykluczać. Oczywiście nie w każdej decyzji musi uczestniczyć cały system, ale dobrze jest szybko przedyskutować pomniejesze kwestie chociaż z współosobami, których będą one bezpośrednio dotyczyć, na przykład wspólnie z często frontującymi osobami wybierać, co danego dnia na siebie ubierzecie.

Systemowe zasady

Aby wasze zewnętrzne życie nie skończyło się w chaosie pod tytułem „każde robi co chce”, powinniście ustalić zasady, których wszyscy będziecie przestrzegać. Jakie to zasady i ile ich powinno być zależy tylko i wyłącznie od waszego systemu (ale lepiej ograniczyć ich liczbę do minimum). Koniecznie zapiszcie je gdzieś na zewnątrz, żeby ich nie zapomnieć i nie zastanawiać się, jak dokładnie brzmiały. Ważne, żebyście ustalali je wszyscy razem – jeżeli kogoś pominiecie i nie wysłuchacie jego zdania, może się poczuć zraniony, a także specjalnie łamać wasze przepisy, żeby wam to pokazać. Dzięki temu możecie także zadbać o to, żeby wszyscy przestrzegali zasad na podstawie wzajemnego respektu – „jeżeli ty przestrzegasz mojej zasady, ja będę przestrzegać twojej”. Mimo wszystko warto ustalić także konsekwencje wynikające z łamania zasad, np. czasowy zakaz frontowania czy trafienie do odizolowanego miejsca w wewnątrzświecie. Ważne, żeby te konsekwencje nie były „za karę” – nie zamykajcie nikogo w ciemnym lochu bez możliwości kontaktu z kimkolwiek, bo bez konsultacji z wami kupił dosyć drogą rzecz, której w ogóle nie potrzebujecie. To nie jest sprawiedliwość, to jest zemsta. Zamiast tego przydzielcie mu osobę, która będzie zawsze go nadzorowała na zewnątrz, żeby taka sytuacja już nigdy więcej się nie powtórzyła.

Warto pamiętać, że nie da się całkowicie uniknąć sytuacji, w których ktoś złamie jakąś zasadę. Kiedy to nastąpi, lepiej jest o tym porozmawiać, niż się kłócić. Może okaże się, że dana osoba nie potrafi sobie poradzić ze swoim uzależnieniem od gier komputerowych i potrzebuje waszej pomocy, żeby nie spędzać przed ekranem całych godzin, zamiast wykonywać wasze obowiązki. Albo całkiem zapomniała, że ustaliliście, że nie będziecie jeść słodyczy. Albo zbyt bardzo się bała, żeby stanowczo odmówić waszemu toksycznemu znajomemu spotkania w wasze długo wyczekiwane wolne dni. Wspierajcie się nawzajem w osiąganiu waszych wspólnych celów i zaopatrzcie się w cierpliwość, bo będzie to proces rozciągnięty w czasie.

Systemowa odpowiedzialność

Ostrzeżenie! Podrozdział porusza treści dotyczące przemocy psychicznej Dlaczego to ostrzeżenie jest ważne?

Systemowa odpowiedzialność jest dosyć trudnym tematem. Czasami zdarzy się, że któreś z was kogoś zrani czy złamie zasady albo prawo bez wiedzy pozostałych, a konsekwencje musicie za to ponieść wszyscy. To jest niesprawiedliwe i nie można się dziwić, że prawdopodobnie w takich sytuacjach będziesz miałxmiałamiałmiałomiału ochotę wykrzyczeć: „to nie byłxmbyłambyłembyłombyłum ja!”. Niestety wzięcie na siebie odpowiedzialności za czyny pozostałych osób członkowskich waszego systemu to wasz obowiązek. Robienie tego nie oznacza przyznania się do winy – mogliście nie mieć żadnego wpływu na to, co się stało, ani możliwości, żeby temu zapobiec. Jeżeli jesteś na kawie u swojej przyjaciółki, przypadkiem pośliźniesz się na plamie oleju w kuchni i zbijesz jej kubek, prawdopodobnie przeprosisz, pomożesz posprzątać i być może zaoferujesz odkupienie go – nie była to twoja wina, ale pokazujesz jej tym, że jest ci przykro z powodu tego, co się stało. Tak samo powinnxśpowinieneśpowinnaśpowinnośpowinnuś zrobić w sytuacji, w której wasz prześladowca rzuci tym kubkiem o ścianę w przypływie wściekłości.

Kiedy wasza prześladowczyni wyzywa waszego kolegę, a wy go przepraszacie w jej imieniu, pokazujecie mu, że jego krzywda nie jest wam obojętna. Kiedy wasz nastoletni alter po raz kolejny znacznie przekroczy dozwoloną prędkość, prawo jazdy powinno zostać odebrane wam wszystkim – nie dlatego, że pozostali nie zasługują na to, żeby móc prowadzić, ale dlatego, że dopóki nie jesteście w stanie powstrzymać waszego współśmiertelnika przed szaloną jazdą, stanowicie zagrożenie na drodze. Tak samo w przypadku, kiedy któreś z was ciągle krzyczy na wasze dziecko – powinno ono zostać od was odizolowane nie po to, żeby was ukarać, ale żeby zapewnić mu bezpieczeństwo.

Prywatność

Ważnym aspektem systemowej współpracy jest nauczenie się wzajemnego szanowania swojej prywatności. Jakakolwiek prywatność może wydawać się nie do osiągnięcia, kiedy dzielicie umysł i ciało, ale to nie oznacza, że nie warto próbować. Nie wyciągaj na siłę od swoich współosób informacji, których nie chcą ci podać, bo „przecież i tak w końcu się dowiem”. Mają prawo chociaż starać się zachowywać niektóre rzeczy dla siebie. Jeżeli komuś przypadkiem wymsknie się coś, czego nie chciał ci mówić, postaraj się nie przekazywać tego dalej w systemie, a tym bardziej osobom na zewnątrz. Przyzwyczajenie się do tego może zająć trochę czasu, zwłaszcza gdy np. twoje współosoby są fiktywnymi bohaterów twojej książki i masz w nawyku mówienie wszystkiego o ich źródłach swoim znajomym. Ale spróbuj postawić się w ich sytuacji – ty też na pewno masz takie rzeczy, o których nie chciałxbyśchciałbyśchciałabyśchciałobyśchciałubyś, żeby wszystkim rozpowiadały.

A w przypadku, kiedy to któreś z nich próbuje wyciągnąć prywatne informacje od ciebie, polecamy metodę „i prawda, i kłamstwo”: daj im kilka różnych odpowiedzi, nie mówiąc, która jest poprawna i czy któraś w ogóle jest. Działa prawie zawsze.

Coming out jako system

Ciągłe ukrywanie swojej tożsamości jest bardzo męczące, więc na pewno będziecie kiedyś chcieli wyjść z szafy przed rodziną, osobami zaprzyjaźnionymi czy swoją osobą psychologiczną jako osoby mnogie. Coming out jest trudny, zwłaszcza ten pierwszy, ale naprawdę warto mieć kogoś, kto postrzega was jako osoby, którymi jesteście, a nie osobę, którą udajecie. Upewnijcie się tylko, że będziecie bezpieczni, bo w naszym nieidealnym świecie samo otwarte bycie sobą może was wystawić na zagrożenie. Jeżeli obawiacie się wyjść przed osobami, które znacie, możecie chociaż być sobą w bezpiecznych przestrzeniach w internecie (na chwilę obecną chyba jedynym takim polskojęzycznym miejscem jest nasza dopiero rozwijająca się Mnoga Przestrzeń na discordzie).

Jeżeli nie chcecie ujawniać swojej mnogości na terapii, nie musicie tego robić, aby otrzymać właściwe leczenie dysocjacji i traumy. A jeżeli chcecie, zachowajcie ostrożność i najlepiej nie róbcie tego na pierwszym spotkaniu. Istnieje niebezpieczeństwo, że spotkacie się z mnogofobią nawet w miejscu, które w teorii powinno być zawsze akceptujące. Z drugiej strony czasami warto zaryzykować – możecie zyskać osobę, która będzie was traktować tak, jak na to zasługujecie, naprawdę was wysłucha i pomoże wam w osiągnięciu celu terapii, który to wy wybierzecie. W każdym razie jest to wasz wybór i nikt nie powinien was zmuszać do udania się na leczenie. Osoba psychoterapeutyczna tak czy inaczej może tylko was wesprzeć, całą pracę musicie wykonać wy sami.

Właściwa osoba

Ostrzeżenie! Podrozdział porusza treści mnogofobii, wykorzystywania, ableizmu, rasizmu i innych rodzajów nietolerancji Dlaczego to ostrzeżenie jest ważne?

Wybranie właściwej osoby, zwłaszcza na swój pierwszy coming out, jest bardzo ważne, gdyż ktoś nieodpowiedni może was bardzo zranić, a także zniechęcić do otwierania się przed innymi, być może godnymi zaufania ludźmi w przyszłości. Przede wszystkim upewnijcie się, że nie macie z tą osobą toksycznej relacji. Jeżeli macie, to nie tylko coming out przed nią może być nie najlepszym pomysłem, ale także samo dłuższe utrzymywanie z nią kontaktu. Nie jest zalecane także wychodzenie z szafy przed przełożonymi w pracy – nie ważne, jak bardzo tolerancyjnymi osobami są prywatnie, mogą was zwolnić, jeżeli uznają waszą mnogość za zagrażającą waszej produktywności. Z podobnego powodu powinniście bardzo się zastanowić, jeżeli planujecie powiedzieć swoim rodzicom lub opiekunom, a nadal pozostajecie na ich utrzymaniu. Przedyskutujcie to najpierw z całym systemem i nie róbcie tego, jeżeli któreś będzie protestować. Weźcie też pod uwagę, że wiele systemów nie pamięta swojej traumy – jeżeli nie jesteście stuprocentowo pewne przyczyn swojego powstania i tego, że wasi rodzice/opiekunowie nie mieli z nim nic wspólnego, wstrzymajcie się do czasu wyprowadzenia się z rodzinnego domu. Należy zachować także ostrożność przy wychodzeniu przed osobami psychologicznymi – mogą wam nie uwierzyć albo postawić wam błędną diagnozę (np. schizofrenii), która utrudni wam wiele rzeczy w przyszłości.

Podsumowując, lepiej pozostać w szafie przed osobami, które mają nad wami władzę, a czasami w ogóle przed większością społeczeństwa (aczkolwiek są systemy, które są otwarte o swojej mnogości np. w miejscu pracy i są jak najbardziej akceptowane[3]; to do was należy decyzja, czy chcecie podjąć ryzyko). Czasem lepiej nie móc być sobą, niż być uznawanymi za „obłąkanych” i nie być branymi na poważnie albo gorzej, mieć przez to różne problemy. Niektóre osoby mogą grozić, że powiedzą o waszej wielorakości komuś innemu, żeby wami manipulować, mogą faktycznie powiedzieć innym bez waszej zgody, mogą wykorzystywać waszą amnezję albo młodsze i wrażliwe współosoby, mogą was intencjonalnie triggerować. Możecie doświadczyć prześladowania w szkole, mogą wam odmówić tranzycji, osoby specjalistyczne mogą nie chcieć was leczyć albo przyglądać się waszym objawom, bo „macie skłonności do wymyślania”. Lista jest dużo, dużo dłuższa, dlatego powinniście naprawdę dobrze przemyśleć swój coming out.

Jeżeli jesteście pewni, że wasza relacja nie jest toksyczna ani nie grozi wam utrata pracy / miejsca zamieszkania, w drugiej kolejności zadajcie sobie pytanie, jak ta osoba odnosi się do dyskryminowanych grup społecznych, np. ludzi LGBT czy niepełnosprawnych, a także ogólnie do osób innej płci, rasy, narodowości, religii czy poglądów. Jeżeli wierzy, że wszystkie osoby czarnoskóre to przestępcy, pewnie będzie bardziej podatna na stereotyp, że każdy system posiada niebezpiecznego altera-mordercę. Jeżeli jej zdaniem autyzm należy leczyć, jest spore prawdopodobieństwo, że będzie uznawała finalną fuzję za jedyny właściwy cel waszej terapii. Jeżeli uważa, że tożsamość płciowa musi zgadzać się z płcią fizyczną, raczej nie będzie respektować zaimków współosób, które nie używają tych „właściwych” form. Ważnym pytaniem jest także, czy przedkłada swoje wierzenia ponad to, co mówi nauka (oczywiście ważne też, jakie są to wierzenia). Jeżeli nie uznaje ewolucji za fakt, bo nie zgadza się ona z jej religią, albo uważa, że schizofrenia jest wywoływana przez demony, najprawdopodobniej uzna waszą mnogość za opętanie, nie ważne ile naukowych badań jej nie przedstawicie i jak logicznych argumentów nie użyjecie. To samo pytanie trzeba też zadać z przeciwnej strony – czy przedkłada naukę ponad uczucia innych? Jeżeli tak, może nie być wyrozumiała w stosunku do religijnych współosób i nie akceptować endogenicznych systemów. Podsumowując, jeżeli dana osoba bezwarunkowo akceptuje waszą singletsonę, będzie także bezwarunkowo akceptować was jako system, którym jesteście.

Oczywiście nie wszystkie powyższe postawy oznaczają, że dana osoba nie będzie was akceptować. Często ludzie mają określone poglądy, bo ślepo podążają za innymi, najczęściej swoimi rodzicami albo ogółem społeczeństwa. Odkrycie, że te „odległe” problemy dotyczą bliskiej im osoby, zmusza ich do głębszego zastanowienia się nad sprawą i przewartościowania swojego spojrzenia na świat. Widać to chociażby po tym, że poparcie dla jednopłciowych małżeństw jest dużo większe wśród tych, które osobiście znają kogoś o orientacji homoseksualnej, w porównaniu do reszty społeczeństwa. Dlatego jeżeli wybrana przez was osoba ma otwarty umysł i naprawdę jej na was zależy, nie skreślajcie jej z listy. Warto z nią porozmawiać, pokazać jej inny punkt widzenia, o którego istnieniu może nie miała wcześniej pojęcia. Najlepiej zróbcie to przed coming outem, bo zmiana sposobu myślenia może jej trochę zająć, a może także zawieść wasze nadzieje i nie chcieć was wysłuchać. Chcemy bardzo mocno podkreślić – niektórzy ludzie nigdy nie zmienią swoich poglądów. Jeżeli ktoś uważa, że osoby niepełnosprawne powinny umrzeć, bo są tylko ciężarem dla społeczeństwa, a wszystkie osoby ateistyczne zasługują na wieczne tortury tylko dlatego, że nie chcą podążać za „jedyną właściwą” religią, nie opłaca się z nim dyskutować. Jeżeli ktoś nie ceni ludzkiego życia, nie przekonamy go, żeby zmienił zdanie (możemy go jedynie odesłać do osoby psychologicznej, która będzie wiedziała, jak mu pomóc). Nie zalecamy ujawniać swojej mnogości przed taką osobą. No chyba że będziecie już wystarczająco silne i będziecie miały wystarczające wsparcie, żeby nie przejmować się odrzuceniem z jej strony. Ale to raczej nie przy pierwszych coming outach. I powinniście się zastanowić, czy w ogóle warto.

Przygotowania

Najlepiej jest na początek zbadać grunt, jednocześnie przygotowując tę osobę na to, co usłyszy, np. zapytać ją, czy słyszała o istnieniu mnogości (bezpieczne będzie coś w stylu „zobacz, o jakiej ciekawej rzeczy przeczytałxmprzeczytałampzeczytałemprzeczytałomprzeczytałum w internecie!”), albo czy widziała jakiś film, w którym występuje jej (najlepiej dobra) reprezentacja. Możecie jej też zaproponować wspólne obejrzenie takiego filmu. Poruszenie tematu wcześniej pozwoli wam poznać jej opinię i ocenić prawdopodobieństwo, czy będzie skłonna was traktować jak osobnych ludzi. Jeżeli maskujecie przy niej cechy, które pozwalają łatwo was od siebie odróżnić, np. różne akcenty, możecie stopniowo przestać to robić (jeżeli widzicie, że będzie to bezpieczne). Dzięki temu wasz coming out, zamiast ją zaskoczyć, ma szansę zostać przyjęty jako bardzo sensowne wyjaśnienie. A może nawet wasza zmiana zachowania zacznie ją zastanawiać i w końcu was o to zapyta, dając wam idealną okazję do poruszenia tematu.

Jeżeli szukacie dobrej reprezentacji, systemy zazwyczaj polecają:

Z kolei do reprezentacji, której raczej nie chcecie pokazywać swoim znajomym, należą:

Przy okazji, apelujemy do wszystkich osób piszących scenariusze/książki: przestańcie przedstawiać osoby z dysocjacyjnym zaburzeniem tożsamości jako niebezpiecznych morderców. Tak, wiemy, takie coś mogłoby się przydarzyć i pewnie kiedyś się zdarzyło, ale jest już naprawdę wystarczająco takiej reprezentacji, przez którą ludzie autentycznie się nas boją. Wymyślcie coś innego, jeżeli nie ze względu na nasze dobro, to chociaż dlatego, że ten motyw jest już wykorzystany jak stara kuchenna ścierka. Niech hostessa odkryje, że jej alter jest tajnym agentem służb specjalnych albo że chodzi z tą laską, do której ona od miesięcy bała się zagadać. Możliwości jest multum, od odrobiny kreatywności was głowa nie rozboli. I poświęćcie na research więcej niż pięć minut, osobowość mnoga została przemianowana już prawie trzydzieści lat temu!

Coming out

Jak przeprowadzicie swój coming out zależy tylko od was. Możecie umówić się z tą osobą na prywatną rozmowę w spokojnym miejscu, poruszyć temat, kiedy nadarzy się idealna okazja, albo napisać jej wszystko w wiadomości. Na pewno musicie wytłumaczyć jej, czym właściwie mnogość jest, najlepiej w jak najprostszych słowach i bez wrzucania zbyt dużo terminologii. Wymienianie od razu przyczyn powstania, miejsc na spektrum i wszystkich osób członkowskich waszego systemu nie jest najlepszym pomysłem. Koniecznie zaznaczcie przy tym, żeby nikomu o tym nie mówiła – nawet najwspanialsza osoba pod słońcem może po prostu nie pomyśleć, że ta informacja jest bardzo prywatna i przekazanie jej dalej może was narazić na niebezpieczeństwo. Na tym etapie dobrym pomysłem będzie wysłanie jej jakichś materiałów, z których będzie mogła dowiedzieć się więcej o temacie, jeżeli będzie chciała (tylko najpierw koniecznie sprawdźcie te materiały, żeby nie okazało się, że podlinkowaliście jej stronę, na której pisze, że dysocjacyjne zaburzenie tożsamości jest wywoływane przez osoby leczące albo że nie można być mnogimi bez traumy). Powinniście też powiedzieć jej, czego w związku z tym od niej oczekujecie – że np. chcecie, żeby traktowała was jako oddzielne osoby. Dzięki temu nie będzie zdezorientowana tym, co ma zrobić z tą informacją.

Dobrze jest dać jej trochę czasu, aby mogła przemyśleć sprawę waszej mnogości, zanim zaczniecie się jej osobiście przedstawiać (aczkolwiek to zależy od jej charakteru; niektóre mogą nie mieć problemu z natychmiastowym przyswojeniem nowej informacji i przejściem nad nią do porządku dziennego, jeżeli któreś z was obejmie przy nich front i powie: „cześć, jestem Y i mieszkam w tym samym ciele co X”; ale ryzyko jest przy tym duże i raczej czegoś takiego nie zalecamy). A potem pozostaje wam już tylko starać się być przy niej otwartymi – mówić „my” zamiast „ja”, podpisywać wiadomości waszymi imionami, używać swoich własnych zaimków. Przyzwyczajenie się zajmie jej trochę czasu (wam zresztą pewnie też), dlatego nie zniechęcajcie się, kiedy będzie was od czasu do czasu nazywać imieniem osoby hostującej (lub ciała), chociaż wie, że kto inne jest na froncie – nie ma znaczenia to, że popełnia błędy, ale czy wykazuje chęć do ich poprawienia.

Warto mieć na uwadze, że większość osób singletowych będzie mieć skłonności do traktowania któregoś z was jako „tej prawdziwej” / „tej głównej” osoby, przynajmniej na samym początku, zanim zaczną trochę więcej rozumieć. Jeżeli tylko jedno z was identyfikuje się z imieniem ciała albo jest osobą, jako którą się maskujecie, to z pewnością na nie padnie wybór i niewiele możecie z tym zrobić. Ale jeżeli nie macie żadnej takiej osoby albo macie takich osób kilka, możecie trochę zrównoważyć tę niesprawiedliwość przy kolejnych coming outach, wybierając za każdym razem inną osobę, która przedstawi się jako pierwsza. Wtedy chociaż kilkoro z was będzie mogło zobaczyć, jak to jest być „tą prawdziwą” osobą, a nie tylko czyimś „głosem w głowie” albo „osobowością”.

Plan awaryjny

Zdarza się, że coming out pójdzie po prostu źle. Nie ważne, jak bardzo się staraliście, żeby dobrać odpowiednią osobę, nie macie wpływu na to, jak ona zareaguje. Czasami nie jest za późno, żeby jeszcze wrócić do szafy – od razu po wyjściu możecie spróbować obrócić to wszystko w żart, a po jakimś czasie powiedzieć coś w stylu, że naczytaliście się czegoś w internecie i namieszało wam się trochę w głowie, ale „już jest w porządku”. To będzie bolesne, kiedy mieliście nadzieję, żeby móc być przy kimś sobą, a znowu będziecie musieli wrócić do maskowania się, ale czasami takie wyjście jest bezpieczniejsze. Alternatywą będzie przyjrzenie się powodom, dla których wszystko wyszło nie tak, jak powinno – może ta osoba nie do końca rozumie, czym mnogość jest? Albo neguje waszą mnogość, bo nie potrafi sobie poradzić z myślą, że osoba, którą znała, tak naprawdę nie do końca istnieje? W niektórych sytuacjach potrzeba trochę czasu i odpowiadania na podstawowe pytania („nie, dysocjacyjne zaburzenie tożsamości to nie to samo, co schizofrenia”), żeby dana osoba mogła was naprawdę zrozumieć i zaakceptować.

Czasami ani jedno, ani drugie nie zadziała i nie ma tutaj nic, co można jeszcze zrobić. To boli, ale niektóre osoby po prostu nie będą was akceptować. Jeżeli macie taką możliwość, warto przemyśleć zerwanie kontaktu – tej osobie nie zależy na was, jedynie na swoim wyobrażeniu o was lub na korzyściach, jakie ma z relacji z wami. Spojrzenie prawdzie w oczy może być niezwykle trudne i raniące, ale zakończenie znajomości, która jedynie pochłania wasz czas i energię, długodystansowo będzie dla was lepsze. Ludzie, od których będziecie chciały się odciąć, mogą próbować wywołać w was poczucie winy, żeby was przy sobie zatrzymać – ale nie poddawajcie się temu. Macie prawo pójść swoją drogą, nawet jeśli są to wasi rodzice czy opiekunowie. Nie jesteście im nic winni i to nie wasza odpowiedzialność, że oni nie wypełnili wobec was swojego obowiązku bezwarunkowego akceptowania was i wspierania.

Frontowe wskaźniki

Frontowe wskaźniki/indykatory to rzeczy, które pozwolą waszym osobom zaprzyjaźnionym na szybkie stwierdzenie, kto jest na froncie, bez konieczności pytania o to przy każdym spotkaniu lub po każdej zamianie. Są to zwykle drobne przedmioty, które będziecie mogły nosić zawsze przy sobie w torebce, plecaku lub kieszeni i które można szybko wymienić, np. różnokolorowe gumki do włosów, spinki, bransoletki czy breloczki. Każda współosoba ma przyporządkowany do siebie konkretny kolor i kiedy przejmuje kontrolę nad ciałem, zmienia wskaźnik poprzedniej współosoby na swój własny. Można także mieć w innym miejscu wskaźniki dla tych, które są w danym czasie współświadome, np. bransoletki założone na drugą rękę. Indykatorami mogą być także przypinki z imionami, ale te są bardziej problematyczne, bo nie w każdej sytuacji chcecie lub możecie być otwarci o swojej mnogości przy wszystkich spotykanych ludziach. Wskaźniki z użyciem kolorów są dużo bardziej dyskretne, ale z kolei jeżeli macie większą liczbę stałych osób frontujących, możecie nie znaleźć wystarczającej liczby łatwo odróżnialnych od siebie kolorów dla każdej współosoby. Rozwiązaniem tego problemu może być stosowanie wielokolorowych przedmiotów (lub kilku jednokolorowych na raz), konkretna kombinacja kolorów oznaczająca konkretną współosobę, albo skorzystanie z breloczków, do których można włożyć karteczkę z imieniem czy obrazkiem (możecie ich poszukać w sklepach z akcesoriami, my osobiście kiedyś znalazłośmy takie w Kiku). Takie coś wciąż może być problematyczne, kiedy bardzo często się zmieniacie, dlatego czasami wygodniejsze może być korzystanie z aplikacji takiej jak Simply Plural albo po prostu mówienie, że osoba frontująca się zmieniła.

Metoda systemu koleżeńskiego

Metoda systemu koleżeńskiego to metoda wewnętrznej komunikacji dla systemów, w których nie wszystkie współosoby mogą się ze sobą nawzajem komunikować. Polega na przyporządkowaniu każdej współosobie jej osoby lub osób koleżeńskich, czyli współosób, z którymi ma ona dobrą komunikację lub chociażby jakąkolwiek komunikację. Przydatne może być stworzenie mapy systemu i zaznaczenie na niej, kto jest czyją osobą koleżeńską. Potem w sytuacji w której np. wasza osoba hostująca ma coś do powiedzenia jednej z odźwiernych, ale nie ma z nią bezpośredniej komunikacji, może poprosić o jej przekazanie kolegę tej współosoby lub swoją koleżankę, a wiadomość dotrze do odbiorczyni na zasadzie głuchego telefonu. Trzeba jednak brać pod uwagę, że tak jak w głuchym telefonie przekazywana informacja może ulec pewnemu zniekształceniu, dlatego w bardzo ważnych sprawach najlepiej jest korzystać z bezpośredniej komunikacji, np. poprzez pisanie w jednym dzienniku.

Simply Plural

Simply Plural to aplikacja, która pozwoli wam śledzić zamiany, ustawiać powiadomienia i tworzyć systemowe ankiety do głosowania, a także udostępniać informacje o osobach członkowskich waszego systemu i aktualnych osobach frontujących waszym znajomym. Jest darmowa i dostępna w polskiej wersji językowej (obecne tłumaczenie pozostawia wiele do życzenia, dlatego poprawiłośmy je na trochę bardziej zrozumiałe i spójne, mamy nadzieję, że nasze zmiany zostaną niedługo wprowadzone). Możecie ją wyszukać w Sklepie Play, App Store albo po prostu używać wersji przeglądarkowej.

Pluralkit

Pluralkit to bot stworzony dla platformy discord, który umożliwi każdemu z was pisanie wiadomości pod swoim własnym imieniem bez zakładania dodatkowych kont. Możecie go dodać do utworzonego przez siebie serwera za pomocą linka autoryzacyjnego dla bota Pluralkit lub poprosić o to osobę administrującą serwera, na którym jesteście. Przydatnym pomysłem jest utworzenie prywatnego serwera z Pluralkitem tylko dla was, żebyście mogli się ze sobą komunikować tak, jakbyście pisały na grupowym czacie. Bot działa tylko w języku angielskim. Niestety nie powstały jeszcze jego odpowiedniki dla innych, przynajmniej tych najpopularniejszych komunikatorów, więc korzystając z nich możecie jedynie podpisywać wiadomości swoimi imionami – na końcu, jak to robi większość osób w społeczności, lub na początku, żeby od razu było wiadomo, kto pisze.

Podstawowe komendy

Poniżej znajdziecie przetłumaczone przez nas podstawowe komendy i polecenia, które pozwolą wam korzystać z najważniejszych funkcji bota. Pozostałe komendy oraz więcej wskazówek (w języku angielskim) znajdziecie na stronie Pluralkit.

Ogólne

System

Współosoby

Wiadomości

Skróty

Aby przyspieszyć pisanie, możecie korzystać ze skrótowych wersji komend:

Faceclaimy

Faceclaim (czyt. „fejsklajm”, w dosłownym tłumaczeniu: „roszczenie do twarzy”) lub po prostu – bardziej znajoma nazwa – awatar to nic innego jak zdjęcia czy obrazki, mniej więcej przedstawiające wasze wewnętrzne wyglądy, które możecie ustawić jako swoje profilowe w Pluralkit czy Simply Plural. Możecie poszukać ich w internecie – warto jedynie pamiętać, że niektóre osoby będą się czuć niekomfortowo, jeżeli wykorzystacie ich prywatne zdjęcie z mediów społecznościowych do zobrazowania siebie, zwłaszcza jeżeli udostępnicie je publicznie. Jeżeli macie kilka zdjęć, które prawie wam odpowiadają, ale czegoś im jednak brakuje, możecie spróbować dopasować je w różnych aplikacjach do edycji zdjęć. Jeśli macie zdolności artystyczne i czas, możecie zrezygnować z szukania zdjęć i samodzielnie narysować swoje portrety. A jeżeli nie możecie znaleźć nic odpowiedniego, ale talentu artystycznego wam brak, zostaje wam jeszcze opcja skorzystania z kreatorów postaci, takich jak picrew, lub pobawienia się sztuczną inteligencją tworzącą obrazy, taką jak craiyon (czasami utworzenie czegoś, co będzie wam odpowiadało, może zająć naprawdę dużo czasu, a obrazy zazwyczaj nie są idealne, ale zawsze to jakaś alternatywa).

osoba stworzona z kryształu skrzydlata syrena wynurzająca się z wody pies pokryty drobnymi kryształami
Sztuczna inteligencja może być szczególnie przydatna dla nietypowych nieludzi

Grafiki stworzone przez: craiyon

Mapowanie systemu

Mapowanie systemu to technika polegająca na rozrysowywaniu połączeń pomiędzy współosobami w formie zbliżonej do mapy myślowej. Najczęściej wykorzystywana jest do zaznaczania podziałów i fuzji – wygląda to jak swego rodzaju drzewo genealogiczne, z którego można odczytać pochodzenie każdej współosoby aż do rdzenia, jeżeli system go posiada. Taka mapa umożliwia systemom dążącym do fuzji ostatecznej rozplanowanie kolejnych połączeń, bo fuzje współosób, które wcześniej się od siebie oddzieliły, mogą być łatwiejsze. Może przynieść także korzyści i dla pozostałych systemów – tworzenie pełnej mapy systemu stwarza możliwość odnalezienia „nowych” współosób i dowiedzenia się czegoś więcej o sobie nawzajem, a w przypadku systemów traumogenicznych ustalenia, kiedy wydarzyły się jakie traumy, co może ułatwić pracę nad nimi na terapii.

Inny przydatny rodzaj mapowania systemu służy do zaznaczania wewnętrznej komunikacji pomiędzy współosobami. Kolor linii łączących współosoby może symbolizować poziom komunikacji, a strzałki na końcach mogą pokazywać, w którą stronę ona działa. Posiadanie takiej mapy jest niezwykle przydatne w sytuacjach, kiedy jedno z was musi przekazać coś współosobie, z którą nie może się bezpośrednio porozumieć.

Mapować system możecie w sposób tradycyjny albo używając do tego dostępnych w internecie programów do tworzenia map myśli, takich jak Creately. Jeżeli decydujecie się na kartkę, najlepiej dobierzcie arkusz o wielkości odpowiadającej rozmiarom waszego systemu i na początku rysujcie wszystko ołówkiem, bo może okazać się, że źle rozplanujecie miejsce albo w trakcie pojawią się nowe współosoby, a łatwiej jest trochę wymazać, niż zaczynać wszystko od początku.

Tworzenie wewnętrznego świata

Wewnętrzny świat może przysłużyć się każdemu systemowi, dlatego warto poświęcić czas, żeby go utworzyć. Pierwszym pytaniem, które powinniście sobie zadać, jest: czy przypadkiem już go nie macie? Jeżeli jesteś osobą hostującą, możesz nie zdawać sobie sprawy z jego istnienia, bo nawet jeśli go macie, raczej nie będziesz do niego automatycznie trafiać. Warto zapytać o to swoje współosoby, bo oczywiście można utworzyć dodatkowe miejsce, ale po co marnować czas, jeżeli żadne z was nie będzie z niego potem korzystało?

Drugą opcją jest posiadanie przez was wewnętrznego świata, który nie do końca jest światem, a bardziej... niczym. Wiele systemów zaczyna z pustą, czarną przestrzenią, w której mogą siebie nawzajem widzieć, kiedy nie frontują. Jeżeli macie coś takiego, możecie spróbować przekształcić to miejsce w coś odpowiadającego waszym potrzebom.

Jeżeli nie macie wewnętrznego świata, jego budowę zacznijcie od czegoś prostego. Może być to stół, kanapa, dywan czy nawet ogromna poduszka. Jeśli potraficie, wyobrażajcie sobie wybraną przez was rzecz w jak największych szczegółach – słoje drewna na stole, nitki materiału obicia kanapy, wzorki wyszyte na poduszce. Spędźcie trochę czasu, przeprowadzając z przedmiotem różne interakcje – obejdźcie go dookoła, dotykajcie jego powierzchni, wejdźcie na niego, pod niego, usiądźcie na nim. Kiedy już się z nim oswoicie, zostawcie go na jakiś czas i zajmijcie się czymś innym. Potem powtórzcie cały proces. Zależy wam na tym, żebyście mogli w dowolnym momencie dostać się do tego przedmiotu na swoje życzenie i żebyście nie musieli za każdym razem poświęcać czasu na wyobrażanie sobie coraz dokładniejszych szczegółów, żeby był on niezwykle realistyczny. Kiedy to osiągniecie, możecie zacząć powoli dodawać kolejne rzeczy – postawcie przy stole krzesła, stolik kawowy przy kanapie, podłogę, ściany, sufit – po jakimś czasie będziecie mieć w pełni umeblowany pokój, w którym możecie się spotykać. Dobrym pomysłem będzie przy wyobrażaniu sobie każdej nowej rzeczy nadawanie temu miejscu właściwej atmosfery – myślcie o tym, że jest ono bezpieczne, przytulne, spokojne, że nic wam w nim nie grozi. Jako że istnieje ono w waszym umyśle, to, w jaki sposób je postrzegacie, będzie miało wpływ na to, jakie ono faktycznie będzie.

Jeżeli macie afantazję, wypróbujcie inną metodę – opiszcie wasz wymarzony wewnętrzny świat na kartce, w komputerze czy telefonie w jak największych szczegółach. Napiszcie, że na środku pokoju stoi ciemnobrązowy stół na sześć osób, prostokątny, drewniany, pokryty lakierem, z zaokrąglonymi rogami, sięgający wam trochę powyżej pasa. Przy stole sześć krzeseł, z takiego samego materiału co stół, z oparciami w formie drabinki z najwyższym „szczeblem” dwa razy szerszym od pozostałych, a siedzeniami obitymi szkarłatnym zamszem. Im więcej detali, tym lepiej. Resztę zostawcie waszej podświadomości – powinna wykonać za was całą pracę. Możecie także próbować stworzyć wewnątrzświat poprzez autohipnozę, medytację albo świadome sny.

Wejście do wewnętrznego świata

Zanim zaczniesz próbować dostać się do środka, upewnij się, że masz już chociaż jakiś poziom komunikacji i współpracy ze swoimi współosobami. Dobrze by było wiedzieć, czy w ogóle istnieje jakiś wewnętrzny świat, zanim podejmie się próbę wejścia do niego. Ważną kwestią jest także, czy reszta systemu cię tam chce – to może boleć, ale jeżeli nie ufają ci dostatecznie, mogą cię po prostu nie wpuścić, bo nie wiedzą, czego się po tobie spodziewać, albo gorzej, spodziewają się czegoś niemiłego.

Najpopularniejszą techniką na dostanie się do wewnętrznego świata jest autohipnoza (do innych można zaliczyć medytację, pisanie i świadome sny). Nie jest to nic strasznego ani złego – hipnoza to stan, w którym umysł skupia się na jednej, konkretnej rzeczy, a podświadomość staje się bardziej podatna na sugestie. Żeby ją przeprowadzić, znajdź spokojne, bezpieczne miejsce, komfortową pozycję i trochę czasu. Możesz mówić samxsamasamsamosamu do siebie w swoich myślach, poprosić o to którąś ze swoich współosób albo nagrać swój głos i puścić nagranie. Najlepiej mówić w drugiej osobie i wybierać stwierdzenia pozytywne zamiast negatywnych – zamiast „nie czujesz zdenerwowania” powiedz „czujesz ogarniający cię spokój”. Zacznij od stwierdzenia faktu – np. „czujesz twoje leżące ciało i spokojny oddech”. Potem wejdź w etap schodzenia w dół – możesz mówić (i wyobrażać sobie, jeśli potrafisz), że schodzisz po drabinie, zjeżdżasz windą, opuszczasz się w głąb siebie – co będzie ci najlepiej odpowiadać. Powiedz, że kiedy dojdziesz do zera, znajdziesz się w wewnętrznym świecie, i zacznij powoli liczyć od dziesięciu w dół. W trakcie powtarzaj, że jesteś bezpiecznx,bezpieczny,bezpieczna,bezpieczne,bezpiecznu, spokojnxspokojnyspokojnaspokojnespokojnu i że w każdej chwili będziesz mogłxmógłmogłamogłomogłu wrócić. I to wszystko, czego potrzebujesz, żeby znaleźć się wewnątrz.

Dla osoby hostującej dostanie się do wewnętrznego świata jest często dużym wyzwaniem. To może być trudne, kiedy desperacko chcesz fizycznie zobaczyć swoje wewnętrzne osoby zaprzyjaźnione albo odpocząć chwilę od życia w bezpiecznym miejscu. Obwinianie siebie nawzajem w niczym wam nie pomoże – to wcale nie musi być tak, że oni wcale ciebie tam nie chcą, a ty wcale nie chcesz ich zobaczyć na żywo. Przyczyny mogą być złożone, odnalezienie i rozwiązanie ich wszystkich pewnie zajmie trochę czasu. Przede wszystkim skupcie się na wypracowywaniu systemowej współpracy i komunikacji, budowaniu wzajemnego zaufania i czynieniu waszego zewnętrznego życia bezpieczniejszym, szczęśliwszym i otwartym dla was wszystkich. Podejmujcie co jakiś czas próby, ale jeżeli wpływają one negatywnie na wasze samopoczucie, zmniejszcie ich liczbę. I nie traćcie nadziei – zazwyczaj osoba hostująca w końcu odnajduje drogę do środka.

Przypisy