Przejdź do zawartości
Przewodnik po Mnogości
ustawienia

Dysocjacyjne zaburzenie tożsamości

Dysocjacyjne zaburzenie tożsamości, dawniej znane jako rozdwojenie jaźni lub osobowość mnoga/wieloraka, charakteryzuje się występowaniem dwóch lub więcej osób lub tożsamości w jednym ciele, dysocjacyjnej amnezji pomiędzy nimi oraz spowodowanymi tym trudnościami w codziennym funkcjonowaniu i/lub stresem. Osoby te nazywane są osobami alterowymi – osoba używająca rodzaju męskiego to alter, żeńskiego – alterka, a neutralnego – alterze lub alterko. Średnio jest to od 5 do 10 osób, ale nie ma żadnego górnego ograniczenia co do ich ilości (największą potwierdzoną liczbą osób alterowych jest ponad 2500 w słynnym systemie Jeni Haynes). Osoby te mogą mieć różne osobowości, preferencje, akcenty, tożsamości płciowe, orientacje seksualne, mentalny wiek, charaktery pisma, a nawet zaburzenia, niepełnosprawności czy alergie.

Przeczytaj też: Dlaczego nie osobowość wieloraka?

Dysocjacyjne zaburzenie tożsamości najczęściej ma swoją przyczynę w długotrwałej traumie doświadczonej w dzieciństwie, dlatego jest bardzo wyniszczające i trudne zarówno dla tych, którzy na nie cierpią, jak i dla ich bliskich. Nie jest przy tym wcale takie rzadkie i niespotykane, jak mogłoby się wydawać – szacunkowo występuje u około 1-3% populacji. Jeżeli przyjąć, że średnio w autobusie jedzie około 25 osób, to statystycznie spotykasz jeden zmagający się z nim system (jedno ciało) w co drugim autobusie, którym jedziesz. Bardzo prawdopodobne także, że chociaż jeden kolektyw znajduje się w gronie osób, które dobrze znasz. Pewnie żadna z nich nie przychodzi ci na myśl, ale to dlatego, że DID (od ang. Dissociative Identity Disorder) jest w większości przypadków zaburzeniem ukrytym – pomimo czasami skrajnych różnic pomiędzy osobami alterowymi potrafią one się maskować, czyli udawać przed społeczeństwem jedną i tę samą osobę.

Jeżeli utożsamiasz się z powyższymi objawami, możesz rozwiązać test na dysocjacyjne zaburzenie tożsamości, który pomoże ci ocenić ryzyko, że cierpisz na to zaburzenie.

Obejrzyj omówienie DID na YouTube.

Spis treści

Przyczyny

Ostrzeżenie! Poniższy podrozdział zawiera treści dotyczące przemocy psychicznej i fizycznej, w tym wykorzystywania seksualnego dzieci i zaniedbania emocjonalnego, wspomina także o innych rodzajach traumy Dlaczego to ostrzeżenie jest ważne?

Przyczyna dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości to prawie zawsze powtarzająca się, długotrwała trauma doświadczona w dzieciństwie, z reguły przed dziewiątym rokiem życia, dlatego też to zaburzenie współwystępuje z zespołem stresu pourazowego. Najczęściej dziecko było krzywdzone przez swoich rodziców/opiekunów lub inne bliskie osoby albo nie uzyskało od nich emocjonalnego wsparcia w przepracowaniu traumy lub pomocy w opuszczeniu niebezpiecznego dla niego środowiska. Należy jednak pamiętać, że nie jest to regułą i rodzice/opiekunowie mogli być zupełnie bezsilni wobec traumy albo nie mieć o niej pojęcia, jeżeli osoba krzywdząca zmusiła dziecko do zachowania milczenia.

Najczęściej spotykaną przy DID/OSDD traumą jest wykorzystywanie seksualne dzieci. Wbrew stereotypowemu przekonaniu dopuszczają się go najczęściej osoby, które ofiara dobrze znała[8], a „wyzywający” ubiór zwykle nie ma z nim nic wspólnego[5]. Kobiety także mogą być jego sprawczyniami i chłopcy także są wykorzystywani (chociaż są to mniej liczne przypadki), a osoby transpłciowe są w grupie największego ryzyka. Nie musi ono polegać na zmuszaniu do stosunku – rzeczy takie jak zbyt długie i namiętne całowanie dziecka przez osobę dorosłą, rozbieranie się na jego oczach, zmuszanie do oglądania pornografii lub pomaganie mu w kąpieli, kiedy z łatwością jest już w stanie poradzić sobie z tym samo, także mogą być rodzajami wykorzystywania seksualnego. Osoby, które tego doświadczyły, bardzo często odczuwają obrzydzenie do siebie i swojego ciała i mniej lub bardziej obwiniają siebie za to, co się stało. W wielu przypadkach powiedzienie komuś o tym, co się stało, sprawia im duży problem.

Chociaż słowo „pedofil” stało się dla nas synonimem osoby gwałcącej dzieci, w nawet trzech czwartych przypadków przyczyna wykorzystywania seksualnego osób nieletnich wcale nie leży w pedofilii (preferencji kontaktu seksualnego z dziećmi) osoby krzywdącej – inne przyczyny, które razem składają się na większość przypadków, to nadużywanie alkoholu, niedojrzałość psychoseksualna i zaburzenia psychiczne, w mniejszej ilości także inne parafilie,[1] w niektórych przypadkach motywem mogą być też korzyści finansowe z nielegalnego rozpowszechniania pornografii dziecięcej. Destygmatyzacja posiadania pedofilskich oraz innych szkodliwych fantazji jest ważna, aby młode osoby odkrywające u siebie takie pragnienia nie bały się zgłosić po psychologiczną pomoc, żeby nauczyć się sposobów radzenia sobie z nimi, zanim ulegną cielesnej części swojej natury i zrobią komuś krzywdę. Tyczy się to także wszystkich problemów ze zdrowiem psychicznym. Oczywiście każda osoba, która już dopuściła się pedofilskiego czynu, powinna zostać ukarana i w razie konieczności poddana leczeniu, aby zapobiec powtórzeniu przestępstwa po jej wyjściu na wolność, a jej wina nie powinna ulegać przedawnieniu, jak ma to obecnie miejsce w polskim systemie prawa. Niezwykle ważna jest także odpowiednia do wieku edukacja seksualna, aby dzieci wiedziały, które części ich ciała są prywatne i kto może ich dotykać w jakich sytuacjach (np. rodzic przy kąpaniu dziecka), oraz do kogo mogą się udać, jeżeli ktoś dotyka je w niewłaściwy sposób. Pozwala ona zapobiegać sytuacjom, w których dziecko nie zgłasza nikomu doświadczanego wykorzystywania, bo kazano mu nikomu o tym nie mówić, co niestety zdarza się zdecydowanie zbyt często. Rzecz jasna nie powinno się także zostawiać dziecka sam na sam z osobą będącą pod wpływem alkoholu. A w kwestii przemocy seksualnej wobec osób nastoletnich, zamiast kłaść nacisk na uczenie dziewczyn, żeby ubierały się „skromnie” (co ich w ogóle od wykorzystania nie uchroni), powinniśmy uczyć chłopców (i osoby pozostałych płci), jak radzić sobie ze swoją seksualnością, nie krzywdząc niewinnych osób.

Przechodząc do dalszych przyczyn, warto wspomnieć o przemocy psychicznej, gdyż niestety bardzo często uważa się, że nie może ona robić nikomu krzywdy. Nie jest to prawdą – słowa i czyny mogą ranić podobnie do przemocy fizycznej. Mówienie dziecku, że jest bezwartościowe, wyśmiewanie go, poniżanie, krzyczenie na nie czy niszczenie jego rzeczy mogą mieć bardzo negatywny wpływ na jego psychikę. Niezwykle druzgocące dla rozwoju młodego umysłu jest także zaniedbanie, które może polegać zarówno na niespełnianiu fizycznych potrzeb dziecka, na przykład poprzez ubieranie go w zbyt cienkie ubrania w zimną pogodę, ale także potrzeb emocjonalnych, na przykład poprzez nakazywanie mu się uspokoić, kiedy płacze, albo ignorowanie go, kiedy chce się przytulić. Należy podkreślić, że przemoc pozostaje przemocą nawet wtedy, kiedy osoby krzywdące nazywają ją „karą”. Odmówienie dziecku za jego nieposłuszeństwo obiadu lub bicie go i krzyczenie na nie nie jest wychowawcze, tylko traumatyzujące (i, przypomnijmy, także nielegalne). Zamiast skupiać się na tym, co zrobiło źle i jak może to poprawić, będzie skupiało się na swojej wściekłości i nienawiści do osoby, która go rani. Może wydawać się, że dla niektórych dzieci takie działania przynoszą efekty, ale ich posłuszeństwo nie wynika z pełnego miłości szacunku do opiekunów, ale ze strachu, bo są to metody egoistyczne, które nie biorą pod uwagę potrzeb dziecka, a jak najszybsze pozbycie się problemów z jego zachowaniem. Część z „wychowanych” w ten sposób osób zrywa kontakt ze znienawidzonymi opiekunami tak szybko, jak tylko przestają być od nich finansowo zależne, a wraz ze wzrostem społecznej akceptowalności odcinania ze swojego życia osób, które niszczą nasze zdrowie psychiczne, liczba takich przypadków będzie rosła. Zresztą społecznie akceptowalne kary, takie jak odesłanie dziecka do swojego pokoju czy odmówienie mu deseru, wymierzane często z dobrymi intencjami, też zwykle ranią dzieci, zwłaszcza te neuroatypowe. Najlepszym wyjściem są rozmowy z dzieckiem, próby dojścia do przyczyn niewłaściwego zachowania i pokazaniu mu alternatywnych sposobów radzenia sobie w danej sytuacji, na przykład bicia poduszki zamiast rodzeństwa, kiedy się zdenerwuje (gorąco polecamy tekst „Kara i nagroda w wychowaniu”).

Innymi przykładami traumy są doświadczanie przemocy fizycznej, samotność, odrzucenie, śmierć bliskiej osoby, patrzenie na krzywdę innych ludzi lub zwierząt, wojna, głód, epidemia, handel ludźmi, operacje medyczne czy naturalny kataklizm. Warto zaznaczyć, że nie u każdego dziecka, które doświadczyło którejś z tych lub powyższych rzeczy, rozwinie się dysocjacyjne zaburzenie tożsamości. Jest to zależne od osoby i poziomu wsparcia, jakie otrzymała, a może także w pewnym stopniu być warunkowane predyspozycjami genetycznymi[7].

Nie ma jednoznacznie określonego progu traumy potrzebnej do podzielenia świadomości lub osobowości, ponieważ każde z nas ma inną odporność. Osoba wysoko wrażliwa lub autystyczna może nie dać sobie rady w sytuacji, która nie byłaby wielkim problemem dla kogoś innego, na przykład przy stłuczce samochodowej albo przeprowadzce. To, co definiuje traumę, to nie sama istota wydarzenia, ale emocjonalna reakcja osoby, która brała w nim udział. Wydarzenie traumatyczne to takie, które przerasta daną osobę, wywołuje w niej poczucie bezradności i negatywnie wpływa na jej obraz siebie oraz zdolność odczuwania przez nią pełnego wachlarza ludzkich emocji i doświadczeń[6]. A w przypadku złożonych zaburzeń dysocjacyjnych praktycznie zawsze mamy do czynienia z powtarzającą się, długotrwałą traumą, przez co wydarzenia, które jednorazowo nie miałyby aż takiego efektu, mogą odcisnąć znaczący ślad na psychice. Wyobraź sobie, że ktoś delikatnie kłułby cię szpilką po kilka razy dziennie codziennie przez kilkanaście lat. Z pewnością z czasem urósłby w tobie uraz do szpilek i do tej osoby.

Osoby, które doświadczyły traumy ze strony opiekunów, często nie posiadają odpowiedniej wiedzy na temat tego, jak powinna wyglądać zdrowa relacja rodzic-dziecko. Dlatego w wielu przypadkach kończą, raniąc swoje dzieci na te same lub podobne sposoby, na które same zostały zranione, nawet jeśli obiecywały sobie, że nigdy nie będą takie, jak ich rodzice. Przejście terapii i uczenie się od osób posiadających dużą wiedzę na temat prawidłowego wychowywania dzieci jest często niezbędne do przerwania pokoleniowego cyklu przemocy.

Kryteria diagnostyczne

Ostrzeżenie! Podrozdział zawiera treści dotyczące traktowania systemu jako jednej osoby Dlaczego to ostrzeżenie jest ważne?

DSM-5 (ang. Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders Fifth Edition) wyróżnia pięć kryteriów diagnostycznych dla DID[2]:

A. Rozdzielenie tożsamości charakteryzujące się występowaniem dwóch lub więcej odrębnych stanów tożsamości, co w niektórych kulturach może być postrzegane jako opętanie. Przedstawia się ono wyraźną nieciągłością w postrzeganiu siebie i poczuciu kontroli nad wykonywanymi przez siebie działaniami, którym towarzyszą powiązane zmiany w zachowaniu, uczuciach, samoświadomości, wspomnieniach, postrzeganiu świata, zdolnościach poznawczych i/lub funkcjonowaniu czuciowo-ruchowym. Te objawy mogą być zaobserwowane przez innych lub zgłoszone przez osobę badaną.

B. Powtarzające się luki w pamięci dotyczące codziennych wydarzeń, ważnych osobistych informacji i/lub wydarzeń traumatycznych, których nie da się wytłumaczyć zwyczajnym zapominaniem.

C. Objawy powodują poważny stres i/lub znacząco utrudniają funkcjonowanie w społecznej, zawodowej lub innych ważnych sferach życia.

D. Rozdzielenie tożsamości nie jest częścią szeroko akceptowanej kulturowej lub religijnej praktyki. Notka: u dzieci objawy nie są lepiej wytłumaczalne wymyślonym towarzystwem zabaw lub inną grą wyobraźni.

E. Objawów nie można przypisać fizjologicznym efektom używania substancji psychoaktywnych (np. zaniki pamięci i chaotyczne zachowanie po użyciu alkoholu) ani innych fizycznych schorzeń (np. częściowych złożonych napadów padaczkowych).

Kryteria przetłumaczyłośmy słowo w słowo, chociaż nie do końca zgadzamy się ze sposobem, w jaki mnogość (obecność więcej niż jednej osoby / osobowości w jednym ciele) została przedstawiona w kryterium A – nieliczne systemy z dysocjacyjnym zaburzeniem tożsamości mogą identyfikować się jako jedna osoba z wieloma stanami tożsamości, ale coś takiego nie pokrywa się z doświadczeniami większości z nich. Ich głosy pozostają niewysłuchane, pewnie głównie z powodu nieuzasadnionego, stereotypowego przekonania, że osoby z jakimikolwiek zaburzeniami automatycznie mają problem z odróżnieniem wyobrażeń od rzeczywistości i w związku z tym nie powinny być brane na poważnie. Chciałobyśmy zauważyć, że nikt nie będzie rozumiał dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości tak dobrze, jak ludzie, którzy z nim żyją, więc ignorowanie ich przy tworzeniu diagnoz i terapii dla tego zaburzenia trochę mija się z celem.

ICD-11 (jedenasta wersja Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych) wyróżnia bardzo zbliżone kryteria[4] i to one raczej będą wykorzystywane do postawienia diagnozy w Polsce.

Powyższe kryteria diagnostyczne podajemy wyłącznie w celach informacyjnych i nie powinny być one wykorzystywane do autodiagnozy. Jeżeli podejrzewasz u siebie występowanie dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości lub jakiegokolwiek innego zaburzenia, skontaktuj się z osobą psychologiczną. Nie tylko dlatego, że możesz się pomylić, ale przede wszystkim dlatego, że jeżeli się nie mylisz, potrzebujesz pomocy. Zaburzenia dysocjacyjne są jak choroba, która nieleczona nie odejdzie sama z siebie!

Kryterium A

Rozdzielenie tożsamości charakteryzujące się występowaniem dwóch lub więcej odrębnych stanów tożsamości, co w niektórych kulturach może być postrzegane jako opętanie. Przedstawia się ono wyraźną nieciągłością w postrzeganiu siebie i poczuciu kontroli nad wykonywanymi przez siebie działaniami, którym towarzyszą powiązane zmiany w zachowaniu, uczuciach, samoświadomości, wspomnieniach, postrzeganiu świata, zdolnościach poznawczych i/lub funkcjonowaniu czuciowo-ruchowym. Te objawy mogą być zaobserwowane przez innych lub zgłoszone przez osobę badaną.

To kryterium w skrócie oznacza, że musimy mieć do czynienia z przynajmniej dwoma osobami / tożsamościami w jednym ciele. Osoba lub osoby uczęszczające na terapię zwykle nie zdają sobie sprawy z istnienia innych osób alterowych lub nie są chętne do ujawniania czegokolwiek, co na ich temat wiedzą. Ich obecność można jednak zauważyć po towarzyszących osobie badanej objawach (aczkolwiek zdarzają się próby ich ukrycia lub umniejszenia ich wagi). Na przykład włącza ona film, którego nie miała zamiaru oglądać, nachodzi ją ochota na zjedzenie czegoś, czego zwykle nie może nawet przełknąć, albo czuje nagłą wściekłość, chociaż nie potrafi wskazać jej powodu. Wpływ pozostałych może być też zauważony przez osoby z zewnątrz, np. mąż stwierdza, że jego żona mówi czasami z obcym akcentem i zawsze unika w takich momentach fizycznej bliskości z jego strony.

Do częstych objawów należą:

Kryterium B

Powtarzające się luki w pamięci dotyczące codziennych wydarzeń, ważnych osobistych informacji i/lub wydarzeń traumatycznych, których nie da się wytłumaczyć zwyczajnym zapominaniem.

To kryterium odnosi się do kompletnej dysocjacyjnej amnezji, dotykającej przynajmniej jednej osoby w systemie. Brak wspomnień dotyczących wyłącznie traumatycznych wydarzeń nie jest wystarczający do diagnozy (jest on charakterystyczny dla OSDD-1b/OSDD-1, zbliżonych zaburzeń). Warte zauważenia jest istnienie możliwości, że amnezja osoby badanej dotyczy także samej amnezji, czyli najpierw znajduje ona dowód na to, że nie pamięta, a potem zapomina o tym, że go znalazła. Może też wymyślać wymówki dla swojego zapominalstwa, na przykład zasłaniać się zmęczeniem czy nadmiarem obowiązków, lub zwyczajnie nie zdawać sobie sprawy, że posiadanie tylu luk w pamięci nie jest typowe dla ogółu społeczeństwa.

Częste objawy dysocjacyjnej amnezji:

Kryterium C

Objawy powodują poważny stres i/lub znacząco utrudniają funkcjonowanie w społecznej, zawodowej lub innych ważnych sferach życia.

To kryterium odnosi się do faktu, że dysocjacyjne zaburzenie tożsamości jest, jak nazwa wskazuje, zaburzeniem. Jeżeli mnogość nie stanowi przeszkody w codziennym życiu ani nie wywołuje poważnego stresu, nie jest zaburzeniem i nie ma potrzeby jej leczyć, a co za tym idzie nie ma potrzeby stawiania diagnozy. Należy rozróżniać pomiędzy chorobą a zwyczajną różnorodnością, która jest obecna i potrzebna w każdym społeczeństwie.

Przykładami sytuacji, w których diagnoza i leczenie DID mogą być wymagane, są:

Oczywiście niezaburzone systemy też czasami doświadczają trudności związanych z mnogością – drobne nieporozumienia pomiędzy osobami członkowskimi systemu nie muszą oznaczać konieczności diagnozy. Mogą także mieć różne inne zaburzenia niezwiązane z mnogością. Jeżeli współosoby lepiej radzą sobie w codziennym życiu dzięki swojej współpracy, ale jedna z nich ma depresję, nie dostaną diagnozy DID, ale wciąż będą potrzebowały profesjonalnej pomocy.

Kryterium D

Rozdzielenie tożsamości nie jest częścią szeroko akceptowanej kulturowej lub religijnej praktyki. Notka: u dzieci objawy nie są lepiej wytłumaczalne wymyślonym towarzystwem zabaw lub inną grą wyobraźni.

To kryterium odpowiada za wyeliminowanie prezentacji, które jedynie naśladują mnogość lub są mnogością naturalną, szeroko akceptowaną, a czasem nawet pożądaną w danej religii czy kulturze. Dziecko, które wyobraża sobie, że jest swoim ulubionym superbohaterem, albo aktor, który na czas kręcenia filmu zachowuje się jak jego sceniczne alter ego, z reguły mimo wszystko są pojedynczą osobą. Z kolei nastolatko posiadające tulpę albo religijna przywódczyni, która przyjmuje rolę medium w trakcie ceremonii, mogą być przykładami mnogości, ale jest to mnogość o zupełnie innym pochodzeniu i naturze niż mnogość u osób z dysocjacyjnym zaburzeniem tożsamości. Nie jest postrzegana przez żyjących z nią ludzi, jak i ludzi z ich kulturowych bądź religijnych kręgów, jako nic nieprawidłowego, nie ma także negatywnego wpływu na ich życie, a często może mieć wpływ pozytywny. Należy jednak zaznaczyć, że dysocjacyjne zaburzenie tożsamości także może być w takich kręgach postrzegane jak coś naturalnego. Będzie się jednak różniło tym, że obejmowanie kontroli nad ciałem poprzez osobę alterową, która jest uznawana np. za ducha przodka (przez ludzi z otoczenia, przez osobę hostującą – tę najczęściej kontrolującą ciało – a prawdopodobnie nawet przez samą osobę, o której mowa), jest zwykle niedobrowolne i wywołuje stres, a powodem, dla którego dana istota istnieje, jest zazwyczaj trauma, a nie religia bądź kultura.

Kryterium E

Objawów nie można przypisać fizjologicznym efektom używania substancji psychoaktywnych (np. zaniki pamięci i chaotyczne zachowanie po użyciu alkoholu) ani innych fizycznych schorzeń (np. częściowych złożonych napadów padaczkowych).

Wydaje nam się, że tutaj nie ma za wiele do tłumaczenia. Jeżeli dana osoba upije się alkoholem i zaczyna robić rzeczy, których normalnie by nie zrobiła, a następnego dnia niczego nie pamięta – powód takiego obrotu sytuacji jest raczej bardzo jasny.

Inne objawy

Do pozostałych objawów i współwystępujących zaburzeń, które często spotyka się u systemów z dysocjacyjnym zaburzeniem tożsamości, należą:

drzewo na łące drzewo na łące, ale obraz jest zamglony, elementy na jego krańcach są trudno dostrzegalne
Porównanie normalnej wizji z przykładową wizją w trakcie dysocjacji

Halucynacje

Wbrew powszechnemu przekonaniu halucynacje słuchowe, wzrokowe i dotykowe są bardziej charakterystyczne dla DID/OSDD niż dla schizofrenii. Tylko około 60-70% osób ze schizofrenią słyszy głosy, podczas gdy osoby z dysocjacyjnym zaburzeniem tożsamości słyszą je w prawie wszystkich przypadkach, częściej zgłaszają też obecność więcej niż dwóch głosów, głosów dziecięcych i słyszenie głosów już przed 18 rokiem życia[3]. Jest to powód, dla którego DID/OSDD jest często błędnie diagnozowane jako schizofrenia (oczywiście w niektórych przypadkach możliwe jest posiadanie obu tych zaburzeń).

Negacja

Negacja, czyli mówiąc inaczej odrzucanie prawdy pomimo znajomości niepodważalnych faktów, to zjawisko powszechnie towarzyszące traumie i chorobom psychicznym. U osób z DID/OSDD występuje w większości przypadków, w rozmaitych formach. Zmagają się z nią najczęściej osoby hostujące (te, które najczęściej kontrolują ciało), a dotyczy ona zwykle prawdziwości diagnozy, objawów i/lub traumy. Należy pamiętać, że, tak samo jak przy dysocjacji, jest ona mechanizmem obronnym, a nie wyrazem złośliwości danej osoby. Uznanie istnienia swoich osób alterowych łączy się najczęściej z zaakceptowaniem faktu, że system doświadczył traumy, co nie jest rzeczą łatwą, zwłaszcza że całym sednem istnienia systemu jest to, żeby osoby zdolne do funkcjonowania o traumie nie wiedziały (dlatego w niektórych systemach istnieją nawet osoby, których rolą jest podsycanie negacji i poddawanie w wątpliwość wszelkich objawów mnogości). Często może wiązać się także z dopuszczeniem do siebie możliwości, że rodzice bądź opiekunowie nie byli wcale takimi dobrymi ludźmi, za jakich się ich uważało (co może brzmieć jak bezpodstawne oskarżanie ich dla osoby, która posiada jedynie pozytywne wspomnienia z ich udziałem). Odkrycie pozostałych oznacza także konieczność wprowadzenia jakichś zmian w codziennym życiu, które mogą być przytłaczające i przerażające. Ponadto osoby, które kiedyś zwierzyły się komuś ze swoich podejrzeń na temat swojego zdrowia psychicznego i usłyszały, że tylko sobie coś wmawiają albo że nie powinny wyolbrzymiać, bo inni mają gorzej, mogą uwewnętrznić takie spojrzenie i wykazywać dodatkowy opór przed zaakceptowaniem prawdy.

Negacja jest sposobem uciekania od problemu, z którym dana osoba nie jest jeszcze w stanie sobie poradzić – bo skoro problem „nie istnieje”, nie trzeba szukać jego rozwiązania. Przezwyciężenie negacji to proces rozciągnięty w czasie i nie ma jednej drogi, która będzie prowadzić do jego końca. Ale każde, które się z nią zmaga, powinno usłyszeć przynajmniej tę jedną rzecz – to mogło przytrafić się każdemu.

Musimy zaznaczyć, że negacja może przynieść opłakane skutki, jeżeli dotyczy traumy, której ktoś doświadcza w obecnym momencie. Jeżeli podejrzewasz, że znajome ci dziecko doświadcza w domu przemocy, nie czekaj z pomocą, aż uda ci się przezwyciężyć myśl „ale przecież znam jego rodziców, nie są złymi ludźmi”. Jeżeli nie możesz czuć się bezpiecznie w swoim własnym domu, nie powtarzaj sobie „przecież nie jest aż tak źle, jak mogłoby być”. Zadzwoń na niebieską linię, a w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia od razu na 112.

Leczenie

Osoby z DID/OSDD spędzają średnio kilka lat na terapii, zanim zostaną właściwie zdiagnozowane, a doprowadzenie leczenia do końca trwa zwykle kolejne lata. Wiele zależy od wykształcenia i kompetencji, jakie osoba lecząca posiada w temacie traumy i dysocjacyjnych zaburzeń. Właściwa pomoc może być trudna do uzyskania, ale naprawdę warto jej poszukać – ma ona moc zniwelować wszystkie lub większość negatywnych skutków traumy, które w przeciwnym wypadku najprawdopodobniej będą towarzyszyć systemowi przez całe życie.

Zalecane leczenie dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości polega głównie na przepracowaniu traumy i pomocy osobom leczonym w osiągnięciu funkcjonalności w codziennym życiu. Wbrew powszechnemu przekonaniu wcale nie musi kończyć się połączeniem wszystkich osób alterowych w jedną (fuzja ostateczna). Jeżeli system nauczy się ze sobą współpracować na tyle, żeby móc razem prowadzić satysfakcjonujące życie (funkcjonalna wielorakość), i nie czuje potrzeby zmiany tego, kim są, przymuszanie ich do fuzji nie tylko nie pomaga, ale jest bardzo szkodliwe.

Przeczytaj więcej: trzyfazowe leczenie DID i OSDD.

Leki w terapii DID/OSDD używane są tylko wspomagająco, do leczenia objawów depresji, lęków i innych zaburzeń współwystępujących.

Przypisy

Powiązane: